Czy Katalonia ogłosi niepodległość? Sytuacja jest kryzysowa
Czy ktoś jeszcze dzisiaj mówi o dialogu? Emocje sięgnęły poziomu, w którym każdej ze stron trudno się wycofać.
Czy Katalonia ogłosi niepodległość?
Sasha Popovic/Flickr CC by 2.0

Czy Katalonia ogłosi niepodległość?

Między Madrytem a Barceloną trwa przepychanka. Niestety żadna ze stron nie łagodzi swojego stanowiska. Prezydent Katalonii oświadcza, że liczenie głosów oddanych w referendum niepodległościowym już się kończy, niedługo będzie mógł przekazać ostateczne wyniki i wówczas, podczas poniedziałkowej sesji katalońskiego parlamentu, ogłosi niepodległość. W odpowiedzi na taką deklaracje i w obawie przed konsekwencjami Madryt orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego tymczasowo zawiesza pracę katalońskich posłów. A to z kolei wzbudza wściekłość Katalończyków, którzy zapowiadają, że mimo zakazu i wbrew orzeczeniu Trybunału jednak parlament się zbierze.

Oto jak jest. Niepokojące wstępne wyniki plebiscytu, postępowanie katalońskiego rządu, który nie patrzy na konsekwencje i nie słucha argumentów tych, którzy mają wątpliwości, tylko jak czołg prze ku odseparowaniu się od Hiszpanii, i postawa Madrytu, który odrzuca rozmowy, ignoruje apele Barcelony, a na koniec wysyła do Katalonii setki funkcjonariuszy Gwardii Cywilnej i policji, i pozwala na użycie siły wobec demonstrantów, w dodatku nieproporcjonalnej do wydarzenia.

Do tego jeszcze król, który po tygodniach milczenia wygłasza orędzie, ale nie łączy tym przemówieniem Hiszpanów, tylko potępia działania władz Katalonii i winą za to, co się teraz dzieje w Hiszpanii, obarcza tylko jedną stronę. Ani słowem nie wspomina o rannych i o zachowaniu policji i gwardii. To wszystko tworzy ponury obraz dzisiejszej Hiszpanii. W dodatku nikt w tej sytuacji nie potrafi powiedzieć, co będzie dalej. Czy Katalonia ogłosi niepodległość? I jaka jest przyszłość kraju?

Czy Katalonia może ogłosić niepodległość?

Poniedziałek będzie krytycznym momentem w tym kryzysie. Jeśli dojdzie do zwołania zgromadzenia, będzie ono bezprawne. Katalończycy chcą się odwoływać i twierdzą, że Trybunał nie miał prawa zakazać zgromadzenia, ponieważ zrobił to na podstawie zapowiedzi zwołania zgromadzenia, a nie realnego faktu. Co zatem z późniejszym ogłoszeniem niepodległości? Hiszpańskie sądy uznałyby je za bezprawne. W dodatku działania katalońskich władz mogłyby prowadzić do wyroków wobec nich.

Czy ktoś jeszcze dzisiaj mówi o dialogu? Emocje sięgnęły poziomu, w którym każdej ze stron trudno się wycofać. Poza tym wygrywają polityczne kalkulacje. W grę wchodzi niepodległość Katalonii, cofnięcie autonomii dla regionu, zdelegalizowanie katalońskiego rządu, wyroki dla katalońskich przywódców, może rozmowy. Jednak o ile premier Rajoy dostał wsparcie ze strony unijnych państw, które raczej nie chcą wchodzić w ten konflikt i chórem uznały, że są za zintegrowaną Hiszpanią, o tyle na krajowej scenie politycznej premier już na taką jednomyślność liczyć nie może.

Rząd Rajoya nie ma większości w parlamencie. Część ugrupowań popiera twarde stanowisko premiera, ale są też takie, jak choćby liberałowie z Ciudadanos, które chcą się z Katalończykami dogadywać. Wszelkie zmiany statusu prawnego Katalonii muszą być uzgodnione przez ludowców, liberałów z Ciudadanos i socjalistów z PSOE. Chyba że Rajoy ogłosiłby wcześniejsze wybory.

Ale to byłoby trzeci raz w ciągu ostatnich trzech lat. A poza tym po ostatnim rekordzie ponad trzystu dni prób formowania rządu i osiągnięciu konsensu, w którym jest premier i jest partia rządząca, ale bez większości, przez co każdy swój krok musi negocjować z opozycją, kolejne wybory Hiszpanów raczej nie ucieszą. Chociaż biorąc pod uwagę groźbę rozpadu Hiszpanii, nie byłoby to i tak najgorszym rozwiązaniem.

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj