Amerykański sekretarz stanu zaczyna mieć dość
Dyplomacja sfinksa
Sekretarz stanu Rex Tillerson skwapliwie zaprzeczył, że szykuje się do dymisji. Ale niewątpliwie z prezydentem Trumpem nadają na różnych falach.
Tweet Donalda Trumpa: „Tillerson marnuje czas próbując negocjować z Rakietowym Człowiekiem”, czyli Kim Dzong Unem.
Andrew Harrer/Getty Images

Tweet Donalda Trumpa: „Tillerson marnuje czas próbując negocjować z Rakietowym Człowiekiem”, czyli Kim Dzong Unem.

Według przecieków po przemówieniu Donalda Trumpa na zjeździe Skautów Ameryki, wbrew ich tradycji przesiąkniętym polityką, Tillerson, który kiedyś tą organizacją kierował, miał nazwać prezydenta „debilem” (moron) i chciał ustąpić z urzędu. Wyperswadowali mu to dopiero wiceprezydent Mike Pence i inni członkowie gabinetu, błagając, by nie odchodził, przynajmniej przed końcem roku, bo seria zwolnień i rezygnacji w ekipie Trumpa pogłębia wrażenie chaosu. Obecne oświadczenie sekretarza stanu i zaprzeczenia jego rzecznika nie zabrzmiały zbyt wiarygodnie, bo od dawna gromadzą się sygnały, że Tillerson ma dość swojej posady. I prawdopodobnie także swego szefa w Białym Domu.

Po żenujących wypowiedziach Trumpa na temat burd w Charlottesville, kiedy ciepło mówił on o białych rasistach ścierających się z antifą, szef dyplomacji, zapytany w telewizji, czy się z nim zgadza, odpowiedział, że „prezydent mówi za siebie”. Trump był podobno wściekły, że Tillerson nie stanął w jego obronie. Ale obaj panowie od początku nadają jakby na innych częstotliwościach. Sekretarz stanu wyrażał publicznie inne stanowisko niż prezydent w sprawach konfliktu z Katarem, naciskał na niezrywanie układu nuklearnego z Iranem i sprzeciwiał się pomysłowi Trumpa, by ukarać sankcjami Wenezuelę.

Podobnie jak doradca prezydenta ds. bezpieczeństwa narodowego H.R. McMaster, minister obrony James Mattis i szef kancelarii Białego Domu John Kelly, Tillerson stara się tu utrzymać politykę zagraniczną i obronną USA w tradycyjnych ramach, zapewniających jej stabilność i ciągłość, ale Trump, darzący respektem wspomnianą trójkę – emerytowanych generałów – niespecjalnie okazuje podobny szacunek szefowi dyplomacji.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj