szukaj
Autentyczność poszukiwana
Nowy Realizm
Bądźmy realistami: żądajmy tego, co możliwe.

 

Socjologowie, ekolodzy, a nawet agencje reklamowe obwieściły nadejście Nowego Realizmu. Poszukiwanie autentyczności, pochwała prawdziwego jedzenia, rozrywki, kultury i polityki to główne cechy nowego nurtu - informuje Social Issues Research Centre, niezależna organizacja badająca trendy społeczne i dotyczące stylu życia.

Ruch jest łatwo rozpoznawalny - tworzą go ludzie, którzy chcą wiedzieć, skąd pochodzi ich jedzenie i co w nim jest; którzy chcą, żeby politycy byli szczerzy w swoich kłamstwach, żeby muzycy grali, a nie uprawiali pantomimę i żeby dzwoniąc na infolinię, można było rozmawiać z człowiekiem, a nie maszyną. Nowi Realiści chcą również używać Internetu i kart kredytowych, wielu z nich ma słabość do tanecznej muzyki elektronicznej, większość wolałaby zatrzymać swoje samochody, jeśli nie ma dostępu porządnego transportu publicznego i wielu przyznaje, że jedzenie z supermarketu jest w sumie smaczne, a zakupy wygodne, zwłaszcza po całym dniu pracy.

W Nowym Realizmie chodzi raczej o szukanie i utrzymywanie autentyczności - tego, co rzeczywiste, lokalne, prawdziwe, ręcznie zrobione. Ale czy to prawdziwy ruch społeczny, czy raczej wynik nudy panującej wśród klasy średniej?

Ani jedno, ani drugie - odpowiada autorka. Amorficzny Nowy Realizm najlepiej opisać jako zauważalną tendencję w dziedzinie myśli, aktywizmu i konsumpcji. Zarzut hipokryzji łatwo odeprzeć - paradoksy w światopoglądzie Nowego Realizmu są raczej rezultatem bezładu konsumpcyjnego niż próbą korzystania z dostępnych dobrodziejstw bez ponoszenia negatywnych konsekwencji. Każdy, kto choćby przymierzał się do „etycznego życia" wie, jaki zamęt wprowadza to w nasze codzienne wybory. Wszyscy chcielibyśmy wspierać lokalną produkcję rolniczą, ale co począć, kiedy supermarket jest otwarty 24 godziny na dobę, a rynek warzywny organizowany jest raz na dwa tygodnie?

Istnieje niebezpieczeństwo, że poszukiwanie autentyczności stanie się formą elitaryzmu. Kiedy bogaci jedzą „chłopski" chleb zamiast jego przemysłowej wersji, wiadomo, że taką autentyczność można kupić tylko za wyższą cenę. Wyjazdy na wieś i poznawanie okolicy w prawdziwie „autentyczny" sposób wyklucza wyjazdy w „pakietach rodzinnych" za pół ceny, proponowanych przez firmy turystyczne. Ale dzięki takim pakietom wiele osób może pozwolić sobie na jakikolwiek wyjazd.

David Boyle, twórca nowego pojęcia, twierdzi, że Nowi Realiści są świadomi paradoksów: „To nowy rodzaj humanizmu, który broni ludzkich wyborów przed wielkimi korporacjami i technokratami, którzy wolą używać tańszych maszyn i komputerów do kontaktowania się z nami. Nowy Realizm to postawa, która nie potępia pomidorów o ekstragrubej skórce, ekstradojrzałych bananów, bezkofeinowych ziaren kawy .Ale potępia proces ekonomiczny, dzięki któremu wypiera się prawdziwe produkty", pisze w swojej książce „Authenticity: Brands, Fakes, Spin and the Lust for Real Life". A więc oprotestowuje nie wybory ludzi, ale raczej brak możliwości wyboru własnego sposobu życia.

Pojęcie autentyczności jest już jednak przerabiane na nowe brandy i odsprzedawane z zyskiem przez te same siły, których Nowy Realizm stara się unikać. Wystarczy zajrzeć do jakiegokolwiek dużego supermarketu, a na pewno znajdziemy tam zatrzęsienie "autentycznych" produktów - z Włoch, Chile, Tajlandii. I to właśnie tu pojawia się nierzeczywistość. Wszystkie one są prawdziwe i do pewnego stopnia autentyczne, ale ich sposób sprzedaży - przemyślany, zaprojektowany, skierowany do grupy docelowej z precyzją co do centymetra - przekreśla ową autentyczność.

A Nowy Realizm wpada w sieć pojęciowego dzielenia włosa na czworo. Boyle brnie w to głęboko, definiując organiczną czekoladę jako „wirtualnie realną", Ritalin [lek, dla którego została wynaleziona choroba] jako „fałszywie realny", a jogurt z kulturami bakterii, grupy czytelnicze, naturalne porody i galerię Tate Modern - jako „autentyczne".

Nowy Realizm mógłby rozwinąć się w systematyczną i aktywną krytykę kierunku, w którym rozwija się świat i sposobu, w jaki ludzie postrzegają siebie samych i siebie wzajemnie. Ale może się też zamienić w pseudo-alternatywne dziwactwo. Pytanie pozostaje na razie bez odpowiedzi, ale już teraz agencje reklamowe zauważyły naszą tęsknotę za autentycznością i obracają ją na swoją korzyść.

 

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj