szukaj
Brytyjska polityka zagraniczna - nowe rozdanie
Świat według Browna
Po odejściu prezydenta Busha zaświta 'nowy porządek'?

  

Premier Gordon Brown ma plany doniosłych zmian w polityce międzynarodowej. Twierdzi, że po odejściu prezydenta Busha z Białego Domu możliwy będzie całkiem "nowy porządek świata", oparty na zreformowanych instytucjach międzynarodowych.

Premier Brown uważa, że bipolarny układ, w którym 50 chronionych gospodarek dostosowało instytucje międzynarodowe dla swoich potrzeb, nie pasuje już do świata, w którym 200 pozostałych krajów łączą globalne przepływy kapitału i dóbr, ludzi i idei. W takim świecie w Radzie Bezpieczeństwa ONZ nadal nie mają stałego fotela ani Japonia, Indie, Brazylia, Niemcy, ani żaden kraj afrykański. ONZ, Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Bank Światowy muszą się zmienić. Podczas swojej niedawnej wizyty w Indiach i Chinach, Brown zapowiedział, że chce zakopać truchło zimnej wojny ciągle obecne w międzynarodowej polityce. Obiecał wesprzeć Indie w staraniach o miejsce w Radzie Bezpieczeństwa, powiedział też, że w gronie krajów G8 powinny znaleźć się nowe wpływowe gospodarki, dziś pozostające poza elitarnym klubem, mimo że generują ponad jedną trzecią światowego PKB. (The Indian Express; China Daily)

W brytyjskiej polityce także rośnie zainteresowanie "życiem po Bushu". Sunder Katwala, sekretarz generalny związanego z Laburzystami think tanku Fabian Society, rozpoczął debatę swoim artykułem w londyńskim magazynie "Tribune". 

Wiatr zmian, który powieje znad Atlantyku, musi dotrzeć na wyspy brytyjskie, pisze. Jeśli rok 2008 ma być rokiem zmian i nowych idei, muszą nastąpić zmiany nie tylko w USA, ale i w brytyjskiej polityce zagranicznej. A zmiany będą, bo po katastrofie w Iraku, według badań opinii publicznej, 70% wyborców amerykańskich uważa, że Stany Zjednoczone są na złej drodze. W Białym Domu nie ma kontynuatora polityki Busha.

Jaki więc będzie "świat po Bushu"? Brown mówi o nowym multilateralizmie - co jest zakodowaną krytyką unilateralizmu tandemu Busha i Blaira. Zmiana konieczna jest np. w strategii Zachodu wobec Pakistanu. Zabójstwo Benazir Bhutto zakończyło wątpliwą strategię montowania jej kruchego aliansu z prezydentem Muszarrafem. Zamiast tego, uwagę trzeba teraz poświęcić budowaniu instytucji demokratycznych. Kolejny priorytet to Iran. Wielu obawiało się, że w 2008 głośniej zabrzmią wojenne bębny, ale strach zmalał dzięki wysiłkom dyplomacji Unii Europejskiej, która powstrzymuje waszyngtońskie jastrzębie. Z Iranem powinien zostać zawarty "wielki pakt" o cywilnych technologiach nuklearnych i Zachód powinien uznać, że decyzja o przyszłym demokratycznym rozwoju Iranu należy do Irańczyków. Nowa polityka zagraniczna musi rozprawić się też ze spuścizną Iraku. Wielka Brytania powinna utrzymać odpowiedzialność za powojenną odbudowę kraju, podnosząc wkład do Funduszu Odbudowy Iraku, wspierając związki zawodowe i organizacje, które budują tam instytucje obywatelskie.

 

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj