Stan wyjątkowy we Wschodnim Timorze po postrzeleniu prezydenta
Spisek czy incydent?
Władze Wschodniego Timoru obawiają się, że zamach jest częścią szerszego spisku zmierzającego do obalenia obecnego rządu.

 

Dzień po postrzeleniu prezydenta Jose Ramos-Horta we Wschodnim Timorze wprowadzono stan wyjątkowy, rozszerzający uprawnienia policji. "Uważam ten incydent za próbę nieudanego przewrotu", powiedział premier Xanana Gusmão, którego samochód także został ostrzelany (BBC).

Reinado nie był sam

Władze Wschodniego Timoru obawiają się, że zamach jest częścią szerszego spisku zmierzającego do obalenia obecnego rządu. Podejrzewa się, że Reinado nie działał sam. Gazeta New Age z Melbourne podaje, że prezydent Ramos-Horta i major Alfredo Reinado, zamachowiec, odbyli spotkanie w noc, która zakończyła się zamachem. "Reinardo ma duże poparcie - wypracował sobie status kogoś w rodzaju Che Guevary", podaje The Times. Alarmowano także, że atak na premiera Gusmão został przeprowadzony przez dowódcę żołnierzy zwolnionych z armii timorskiej w 2006 roku decyzją ówczesnego premiera, która doprowadziła do starć między frakcjami policji i wojska.

Australia, bliski sąsiad Timoru, wysłała dodatkowe oddziały na wyspę. Dowodzone przez Australijczyków siły pokojowe przybyły do Timoru Wschodniego w 2006 roku, rozbroiły armię i policję, i przejęły odpowiedzialność za bezpieczeństwo w kraju.

Prezydent Bush potępił atak, który może "naruszyć demokrację w młodym państwie".

Peryferie świata

Po tym jak w 1975 roku Portugalczycy opuścili swoją zamorską prowincję we wschodniej części wyspy, doszło tu do wojny domowej między zwolennikami utrzymania więzi z Indonezją a dążącymi do niepodległości. Indonezja, na której czele stał generał Suharto, przyłączyła wówczas wschodnią część Timoru pod politycznym parasolem prezydenta USA Geralda Forda. W tym czasie Suharto otrzymywał wojskowe, gospodarcze i polityczne wsparcie od krajów takich jak Wielka Brytania, USA, Australia, których interesy strategiczne, energetyczne i gospodarcze krzyżują się w tym regionie.

Podczas 23 lat okupacji indonezyjskiej co najmniej 100 tys. mieszkańców Timoru zginęło w wyniku indonezyjskiego terroru oraz głodu i chorób spowodowanych trwająca nieustanną wojną partyzancką. W referendum zorganizowanym przez ONZ w 1999 roku 78,5 proc. mieszkańców opowiedziało się za niepodległością od Indonezji. Po ogłoszeniu wyników miały miejsce pogromy zwolenników niepodległości, wspierane przez wojsko indonezyjskie. Ostatecznie Wschodni Timor uzyskał niepodległość w 2002 roku po okresie oenzetowskiego nadzoru. Od tego czasu politycy podkreślali konieczność pojednania z wielkim sąsiadem. W styczniu prezydent Jose Ramos-Horta, weteran walki o niepodległość w konflikcie z Indonezją i laureat pokojowej nagrody Nobla, zaapelował do mieszkańców swego kraju, aby przebaczyli umierającemu Suharto.

  
 

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj