szukaj
W Pakistanie zmiana rządu
Życie po Muszarrafie?
Po latach rządów wojskowych władza w Pakistanie wróci w ręce cywilów.

 

Nieoficjalne wyniki wyborów w Pakistanie głoszą zwycięstwo partii Benazir Bhutto. Drugim wygranym jest partia Nawaza Sharifa. Obie mają większość, która może odsunąć prezydenta Muszarrafa od urzędu. Po latach rządów wojskowych władza wróci w ręce cywilne, piszą już gazety. Czy coś się dzięki temu zmieni w pakistańskiej polityce? 

Pakistański dziennik Dawn opublikował 20 lutego nieoficjalne wyniki wyborów, które dają pewne zwycięstwo partiom opozycyjnym i siłom świeckim. Obserwatorzy międzynarodowi do tej pory nie zgłosili zastrzeżeń co do prawidłowości przebiegu wyborów.

Pakistańska Partia Ludowa PPP, na której czele stoi mąż zamordowanej Benazir Bhutto, Asif Ali Zardari, zdobyła 88 miejsc, druga w kolejności Muzułmańska Liga Pakistanu-N Naziza Sharifa - 65. Muzułmańska Liga Pakistanu-Q prezydenta Muszarrafa poniosła zdecydowaną porażkę, zdobywając jedynie 39 mandatów.

Oprócz Muszarrafa, wielkimi przegranymi wyborów są islamscy fundamentaliści, twierdzi prasa (McClatchy). Według danych komisji wyborczej partie islamskie zdobyły tylko 5 miejsc w zgromadzeniu narodowym (miały 57) i straciły kontrolę w parlamencie Północno- Zachodniej Prowincji Granicznej, zdobywając tam tylko 9 miejsc (w porównaniu z 67, które miały w 96-osobowym zgromadzeniu).

Zardari odżegnuje się od możliwości współpracy z kimkolwiek ze składu byłego rządu Muszarrafa. Zapowiada natomiast możliwość rozmów koalicyjnych z Sharifem (BBC). Obaj mają jednak odmienne plany wobec prezydenta i kwestii zawieszonych przez niego prawników. Zardari milczy na temat Musharrafa, Sharif natomiast żąda jego rezygnacji i natychmiastowego przywrócenia prawników na stanowiska, pisze McClatchy.

Należy jednak pamiętać, że politycy w Pakistanie są oportunistami, przypomina Al Jazeera: dziś mówią jedno, jutro co innego.

Miękkie podejście?

Obie zwycięskie partie zapowiadają zmianę podejścia do islamskich bojowników: teraz będą z nimi rozmawiać. Mimo, że niedoświadczony w tym zakresie, pan Zardari skrytykował politykę antyterrorystyczną prezydenta Musharrafa jako podwójną grę, która doprowadziła do eskalacji walk (New York Times). Wielu w Pakistanie, w tym kilka partii, które zbojkotowały wybory, nie akceptuje użycia armii do walk z bojownikami plemiennymi w imię kampanii antyterrorystycznej, która jest w Pakistanie postrzegana jako krucjata Ameryki i która pochłonęła nieznaną liczbę ofiar cywilnych. Zardari wypowiadał się na ten temat w wywiadzie z zeszłego tygodnia, w którym powiedział, że kampanię antyterrorystyczną w Pakistanie trzeba przedefiniować. Należy ją ludziom lepiej wytłumaczyć - żeby zrozumieli, że nie walczą na wojnie amerykańskiej, tylko we własnej obronie. Wojnę antypartyzancką zamiast armii powinna prowadzić policja, którą trzeba odpowiednio wyposażyć. Armia jest zbyt "tępym narzędziem" i powinna być używana selektywnie.

Kto zajmie wolne krzesło?

Prasa chwali powrót rządów cywilnych. The Guardian pisze, że po raz pierwszy prezydent Muszarraf będzie miał do czynienia z parlamentem, którego nie można kupić ani kontrolować. Przesłanie tych wyborów - w których do głosu doszedł lud - jest czytelne: nadszedł czas, by USA i Wielka Brytania zaplanowały sobie "życie po Musharrafie".

Jednak zwycięzcy w tych wyborach nie są w polityce nowicjuszami. Obaj przywódcy pełnili funkcje w poprzednich rządach i mimo pozytywnego odbioru wyników wyborczych, szybko przypomniano, że rządy cywilne w latach 90. wcale nie zdały egzaminu i były przeżarte korupcją. Mąż Benazir Bhutto wsławił się jako Pan Dziesięć Procent, ciążą na nim zarzuty o pranie pieniędzy, a stanowisko partyjne, które teraz zajmuje zawdzięcza śmieci żony. Sharif dwukrotnie był premierem i jego "dorobek" z tego okresu to m.in. liczne oskarżenia o korupcję.

Autor artykułu "Pakistan's flawed and feudal princess" (The Guardian) zauważa, że za typową rotacją rządów wojskowych i cywilnych w Pakistanie leży zadziwiająca ciągłość elitarnych interesów: w pewnym zakresie pakistańska klasa przemysłowa, wojskowa i posiadaczy ziemskich jest ze sobą powiązana. Łączy ją także to, że nie dba o resztę społeczeństwa. W dłuższym czasie ta wada systemu da szersze pole manewru dla fundamentalistów.

Czy pozostaną w przyjaźni?

Prezydent Bush nazwał wybory w Pakistanie zwycięstwem demokracji. Pozostaje jedno pytanie, dodał: czy nowy rząd będzie przyjacielem Ameryki?

Senatorowie amerykańscy John Kerry i Joe Biden, którzy pojechali do Pakistanu przyglądać się przebiegowi wyborów, uznali, że wyniki są wiarygodne. Ale nawet oni mają trudność z zaakceptowaniem przegranej Muszarrafa, uważa brytyjski The Guardian. Zardari prawdopodobnie posłucha Amerykanów i zawrze układ ze zdyskredytowaną partią Muszarrafa, tworząc rząd koalicyjny, który pozwoli prezydentowi pozostać przy władzy.

Inni obserwatorzy sugerują jednak, że zwycięstwo partii Bhutto, w przeciwieństwie do zwycięstwa partii Muszarrafa, Waszyngton powita z radością. Muszarraf bowiem najwyraźniej stracił poparcie w swoim kraju z powodu autorytarnego stylu rządów i współpracy z administracją prezydenta Busha. Nastroje wrogości wobec tej polityki mogą zmusić nowy rząd do poluzowania współpracy ze Stanami Zjednoczonymi, ale rząd cywilny oferuje też nowe strategiczne możliwości - Amerykanie mogą teraz zademonstrować, że respektują wolę Pakistańczyków. Wyniki wyborcze podbudowują bowiem odczucie, że wybory były wolne i uczciwe. To może to pomóc w ustabilizowaniu kraju, a wojskowym dać wolną rękę w "wojnie przeciwko terrorowi" (BBC, Los Angeles Times).

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj