Tłumacze to najbardziej zagrożona mniejszość w Iraku
Zdradzeni
Dla partyzantów są zdrajcami, dla sił koalicyjnych - bohaterami. Setki tysięcy irackich tłumaczy, którzy dobrowolnie zgodzili się pracować dla obcych wojsk w Iraku, obawia się dziś tortur i śmierci z rąk powstańczej milicji, która widzi w nich kolaborantów.

 

Nowa sztuka teatralna na Broadwayu, "Zdradzeni", napisana przez George'a Packera, dziennikarza New Yorkera, została oparta na faktach. Packer wcześniej napisał obszerny artykuł o losie irackich tłumaczy, złapanych w potrzask dwóch frontów: użyci i zapomniani przez Amerykanów zostali pozostawieni na pastwę irackich powstańców.

"The Betrayed" odsłania dramat, który od pięciu lat rozgrywa się poza światłami reflektorów. Sztuka jest przypowieścią o wojnie, w której dobro i zło dawno straciły znaczenie, pisze Der Spiegel. Trzy główne postacie, Irakijczycy na kontraktach z armią amerykańską, początkowo pełni nadziei biorą udział w wyzwalaniu kraju u boku sił koalicyjnych. Wierzą, że przybycie Amerykanów zmieni wszystko na lepsze. Jednak nieufność Amerykanów wobec Irakijczyków nigdy całkiem nie znika. Poza ufortyfikowaną Zieloną Strefą Bagdadu, gdzie ma siedzibę iracki rząd, ambasady amerykańska i brytyjska, iraccy współpracownicy nie są bezpieczni. Otrzymują groźby śmierci za zdradę na rzecz wroga. Ostatecznie pozostają bez żadnego wsparcia, nie dostają azylu politycznego i czekają aż przyjdzie ich kolej na śmierć z rąk własnych rodaków. "Lojalność, nadzieja, zdrada - to uniwersale tematy", mówi Packer, który nie chce, by sztukę odbierano jako polityczne oskarżenie.

W kolejce po bilet na śmierć

Historia postaci ze sztuki Packera to rzeczywisty los tysięcy Irakijczyków, którzy zaoferowali swoje usługi armii i dyplomacji sił koalicyjnych (Der Spiegel). Teraz masowo składają wnioski o przesiedlenie do Stanów Zjednoczonych i Europy. Ale z prawie trzech milionów uchodźców, którzy opuścili Irak od 2003 roku, tylko nieznaczna część dotarła do USA. Według International Herald Tribune w 2006 roku Stany Zjednoczone przyjęły tylko 202 Irakijczyków. Wprawdzie administracja prezydenta Busha w zeszłym roku podniosła kontyngent do 7 tys. i rozważa więcej niż jego potrojenie do 25 tys. - ale w 2007 roku de facto wpuszczono do kraju tylko 1,6 tys. uchodźców. Szwecja podawana jest z kolei jako przykład pozytywny. Mając populację wielkości zaledwie 3 proc. amerykańskiej, przyjęła aż 20 tys. irackich uchodźców.

Jesteście naszymi uszami, oczami i sercem ambasady

Sprawę irackich tłumaczy podjęła także prasa brytyjska. Dziennik The Times donosił o setkach Irakijczyków zatrudnionych przez brytyjską armię, których podania o azyl na wyspie zostały odrzucone. Na 700 ubiegających się o prawo pobytu, których wnioski rozpatrywano w styczniu, brytyjskie Ministerstwo Obrony odrzuciło 300. Irakijczycy mogą się także ubiegać w Biurze Spraw Zagranicznych i Wspólnoty Commonwealth o pomoc w ramach innego planu, który oferuje im środki finansowe (dla tłumaczy to ponad 9 tys. dolarów). Żeby otrzymać pakiet pomocowy, iraccy współpracownicy muszą jednak najpierw przedostać się do kraju trzeciego, np. do Syrii, i tam przedłożyć swoją sprawę.

Niektórzy nie sympatyzują z losem irackich tłumaczy, nie widząc w ich decyzji pobudek idealistycznych. "To cena za zdradę, której mogli się spodziewać".

 

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj