szukaj
Prasa bliskowschodnia o Baracku Obamie - chłodno i cynicznie
Obama w Izraelu
Podczas konferencji przed wyjazdem do Izraela Barack Obama zapowiedział, że nadal uważa Izrael za cennego sprzymierzeńca.
Obama uważa Izrael za cennego sprzymierzeńca
jdebner/Flickr CC by SA

Obama uważa Izrael za cennego sprzymierzeńca

I "to się nie zmieni". Już w Jerozolimie wyraził nadzieję, że jego administracja zacieśni "specjalne historyczne więzy USA z Izraelem" i przyrzekł kontynuację walki z terroryzmem. Wspólnie z prezydentem Szymonem Peresem i premierem Ehudem Olmertem wyraził solidarność przeciwko "irańskiemu reżimowi, który sponsoruje terroryzm, chce uzyskać broń atomową i zagraża istnieniu Izraela". Politycy izraelscy przyjęli bez zastrzeżeń jego zapewnienia, że jako prezydent uniemożliwi Teheranowi uzyskanie broni atomowej - mimo, że John McCain ostrzegał ich przed polityką otwartości i dialogu wobec Iranu, którą miał głosić Obama.

To wystąpienie obliczone na publiczność amerykańską, ocenia komentatorzy. "Kandydat Demokratów stara się zjednać sobie poparcie wśród amerykańskich wyborców żydowskiego pochodzenia, z których wielu było zwolennikami Hillary Clinton i którzy kwestionowali jego oddanie sprawie Izraela", pisze CBS News. Prasa bliskowschodnia przyjęła jego deklaracje w przeważającej mierze chłodno i cynicznie.

Los Angeles Times i BBC zamieszczają kilka takich opinii.

Arabowie z oburzeniem zareagowali na określenie Izraela "cudem", a izraelski atak na Hezbollah latem 2006 r. "prawem do samoobrony". Wypominają Obamie, że schlebiał politykom izraelskim i niemal zignorował palestyńskich, z którymi tylko krótko rozmawiał z Ramallah. Nie odwiedził grobu Jasera Arafata. Nie udzielił także konferencji prasowej obawiając się kłopotliwych pytań o działania Izraela hamujące proces pokojowy.

Izraelski Maarviv jako jeden z niewielu napisał pochlebnie: "W świecie, w którym USA stało się obiektem nienawiści, Obama jest widziany jako ktoś, kto może Amerykę uratować od siebie samej. Udało mu się powiedzieć wszystkie właściwe rzeczy."

Ya Libnan zaś: "Musi absolutnie unikać gaf, które będą za nim szły aż do listopada... Sam doświadczył jak szybko napięcie może wzrosnąć z powodu nieprzemyślanej wypowiedzi - jak ta, że Jerozolima powinna pozostać niepodzielona."

Palestyńscy i izraelscy obserwatorzy twierdzą w większości, że deklaracje Obamy zdradzają proizraelską stronniczość i mają na celu zapewnienie wyborców amerykańskich, że Ameryka za Baracka utrzyma swój najtrwalszy alians w regionie. "Obama stara się zjednać sobie żydowskich wyborców kosztem procesu pokojowego. Ale interesy lobby proizraelskiego w Ameryce nie zawsze są zgodne z interesami samego Izraela. Izrael potrzebuje amerykańskiego przywódcy, który nie boi się reakcji amerykańskich Żydów i wyborców nieżydowskich, którzy nie wierzą w podział ziemi, mający pojednać dwa narody". Obama poszedł za daleko schlebiając proizraelskiej części swojego elektoratu, uważa izraelski dziennik Haaretz.

Palestyńki Al-Quds pisze: "Częste ostatnio wizyty przywódców amerykańskich w Izraelu i w Autonomii Palestyńskiej potwierdzają oczywiste poparcie Ameryki dla pozycji Izraela, oraz jego władzę i wpływy na świecie". Palestyńki Alhayat pyta, co by się stało, gdyby Obama założył palestyńską kefiję ("arafatkę"), tak jak dwukrotnie złożył żydowską jarmułkę. "Można by to nazwać bezstronnym zachowaniem", odpowiada, "ale Obama tego nie zrobił i nigdy nie zrobi".

Al-Rayah z Kataru: "Jeśli chodzi o istotę sprawy, Obama nie odstąpił od ustalonych punktów polityki zagranicznej USA, z niewielkimi tylko różnicami taktycznymi."

Niektóre gazety arabskie były bardziej entuzjastyczne. Np. panarabska Asharq Al-Awsat zauważa, że Arabowie w Europie i na Bliskim Wschodzie mają o Obamie pochlebne zdanie. Angielskojęzyczna The National z Abu Dabi twierdzi w artykule redakcyjnym, że Obama może wprowadzić pozytywne zmiany w polityce zagranicznej USA, choć ograniczone. "Nawet prezydent o takich przymiotach jak Obama musi zmierzyć się z rzeczywistością, i zajmie to lata, jeśli nie dekady, by cokolwiek się zmieniło".

 

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj