szukaj
Złoto w ściekach Bangladeszu
Łowcy złota
Rynsztokami stolicy Bangladeszu płynie majątek.

 

Rynsztokami Dhaki, stolicy Bangladeszu, płynie majątek, pisze reporter BBC Mark Dummett. Na tych, którzy nie boją się ubrudzić rąk, w ściekach płynących wzdłuż wąskich ulic miasta czeka nagroda. Z powodu rekordowych cen złota (wcześniej w tym roku uncja po raz pierwszy osiągnęła poziom 1000 USD) nawet okruchy stają się dla niektórych majątkiem.

Łowcy złota z Dhaki szukają go w ten sam sposób jak poszukiwacze z czasów kalifornijskiej gorączki w połowie XIX w. Salahuddi, straszy mężczyzna z papierosem w jednej ręce i blaszaną miską pełną błota w drugiej, mówi, że zarabia 12 dolarów dziennie. Czasem trafia na kolczyk lub inne wartościowe przedmioty upuszczone do ścieków przez przechodniów. Harun wraz z dwoma kolegami, z którymi pracuje w zespole, zarabia 50 dolarów. To nie fortuna, ale wystarczy, żeby przez kilka dni wyżywić trzy rodziny.

Robota jest brudna. W czasie rozmowy z BBC do ścieku spływa woda z czyjejś łazienki, a kawałek dalej mężczyzna używa rynsztoku jako pisuaru. Pora monsunu, kiedy wody deszczowe wypłukują brudy, jest okresem posuchy dla poszukiwaczy.

Okruchy ze stołu złotnika

Według lokalnego stowarzyszenia złotników na bazarze Tanti stłoczonych jest około 250 sklepów i warsztatów złotniczych, które zatrudniają około 20 tys. osób. To w większości biznesy rodzinne z długą tradycją, która do dziś pozostaje niezmieniona. Złoto rozmiękczane jest nad rozgrzanym węglem albo palnikiem gazowym, a następnie formowane w tradycyjne naszyjniki i kolczyki, bez których nie może się odbyć żadne bengalskie wesele. Każdego rana warsztaty są zamiatane i właśnie wtedy do rynsztoków trafiają okruchy złota i inne kosztowności.

Dla złotników z Tanti Bazaar ceny złota są przekleństwem, a nie błogosławieństwem. Ceny biżuterii odstraszają klientów. Od kiedy żywność zdrożała dwukrotnie, a ceny paliw poszybowały, ludzie kupują mniej. Z powodu cen złota dwie trzecie pracowników zakładów złotniczych na bazarze zostało zwolnionych. Co oznacza również, że mniej kruszca trafia do ścieków. Uliczni łowcy narzekają, że zarabiają mniej. Bo mimo wszystko ulice Dhaki nie są brukowane złotem.

 

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj