szukaj
Palin Sarah
Huragan Sarah
John McCain, republikanin nieobliczalny, słynie z zaskakujących decyzji, ale jego najnowszy królik z kapelusza zdumiał nawet ideowych sojuszników senatora. Na swojego wiceprezydenta wybrał nieznaną szerzej w USA gubernator Alaski, 44-letnią byłą wicemiss tego stanu, Sarah Palin.
Nowa wiceprezydent USA?
Dennis Van Tine/BEW

Nowa wiceprezydent USA?

Piękna, młodsza o 28 lat od senatora, jest pierwszą kobietą kandydującą na ten urząd z ramienia GOP, czyli Partii Republikańskiej. Demokraci zdobyli się na to już w 1984 r. wysuwając Geraldine Ferraro, a ostatnio bliscy byli nominacji prezydenckiej dla Hillary Clinton. Republikanie zawsze mieli kłopoty z kobietami, uchodząc za partię starej, patriarchalnej Ameryki.

Kandydatura Palin świetnie zaprzecza temu stereotypowi: patrzcie, jesteśmy młodzi, sexy, a nie nudni, zapięci pod szyję, prosto z kościoła albo męskiego country clubu. Pani gubernator już w pierwszym przemówieniu bez wstydu komplementowała 18 mln wyborców Hillary, z których wielu głosowało na nią z powodu jej płci. Ale ich akurat kandydatura wybranki McCaina raczej odpycha.

Ideologicznie bowiem Palin plasuje się znacznie na prawo od senatora. Jest zdecydowanym wrogiem prawa do aborcji i aktywną działaczką NRA (Krajowe Stowarzyszenie Strzeleckie), głównej organizacji lobbującej przeciw ograniczaniu dostępu do broni palnej – sama uwielbia polowania i strzelanie ćwiczebne do królików. Chce, aby w szkołach uczono kreacjonizmu – biblijnej interpretacji powstania życia na Ziemi – i nie wierzy, by ludzka działalność była przyczyną ocieplania się klimatu. Opowiada się za wierceniami naftowymi nawet w arktycznym rezerwacie przyrody na Alasce, czemu przeciwny jest sam McCain. To ostatnie idealnie trafia wszakże w obecne niepokoje Amerykanów z obu partii, którzy uzależnienie od importowanej ropy uważają dziś za problem numer jeden kraju (nieważne, że z rezerwatu wiele ropy nie będzie). Nieskazitelnie konserwatywny profil Palin spełnił swoje zadanie – po ogłoszeniu jej kandydatury wpływowy ewangeliczny pastor James Dobson oznajmił, że teraz wreszcie przekonał się do senatora, któremu religijna prawica długo nie ufała.

Najważniejszy jednak atut Palin to jej historia walki z republikańskim establishmentem na Alasce. Na początku dekady ówczesny gubernator stanu Frank Murkowski powierzył jej kierowanie stanową Komisją Konserwacji Ropy i Gazu, licząc zapewne, że młoda działaczka będzie żyć w zgodzie z miejscową siatką kolesiów (old boys). Żałuje swej decyzji do dziś – Palin doprowadziła najpierw do ukarania grzywną za wykroczenia etyczne stanowego przewodniczącego partii, a potem do dymisji prokuratora generalnego i współpracownika gubernatora.

W 2006 r. wystartowała w wyborach przeciw Murkowskiemu, którego mieszkańcy Alaski mieli dość za kumoterskie praktyki, jak mianowanie córki Lisy na zwolnione przez siebie miejsce w Senacie USA. W kampanii wystąpiła przeciw forsowanemu przez gubernatora projektowi budowy gazociągu do Kanady, zawierającemu podejrzanie szczodre przywileje dla koncernów naftowych. Wybory wygrała zdecydowanie. W tym samym roku karierę zakończył też potężny senator Ted Stevens, za finansowe nadużycia skazany na więzienie. Sarah Palin dowiodła, że przydomek Barakuda – nadany jej w młodości, gdy grała w koszykówkę – przylgnął do niej nieprzypadkowo.

Do Waszyngtonu kandydatka na wiceprezydenta zmierza więc w glorii poskromicielki skorumpowanych partyjnych elit – na skalę lokalną robiła to samo co w stolicy McCain. Jej wybór umacnia znany wizerunek senatora-luzaka walczącego ze status quo w Waszyngtonie, który zacierał się w prawyborach, kiedy McCain potrzebował wsparcia republikanów Busha i Cheneya. Daje jednak coś jeszcze.

W znakomitym przemówieniu na konwencji GOP w Minneapolis-St. Paul Palin zaprezentowała się jako rzeczniczka Ameryki małych miasteczek, zwykłych ludzi o tradycyjnych upodobaniach, żyjących przyziemnymi kłopotami, sprawcami których są aroganckie, liberalne i postępowe elity z wielkich miast. Todd, adorowany w Minneapolis mąż pani gubernator, to Eskimos, skromny rybak i związkowiec, a narzeczony córki mówi o sobie szczerze: jestem redneck, jestem z prowincji.

Przemówienie Palin nie pozostawiło wątpliwości, że McCain postawił na populistyczny nurt w swojej partii. Nurt wszakże odnowiony pokoleniowo – jego przedstawicielem jest teraz młoda atrakcyjna kobieta. Republikanie wiedzą, że sami wyborów nie wygrają. Ich tradycyjna baza się skurczyła, zamierzają więc przyciągnąć niezależnych, którzy zawsze życzliwie patrzyli na polityków-outsiderów spoza stolicy, oraz mimo wszystko przejąć część elektoratu Hillary. A może nawet wyrwać trochę młodzieży Obamie.

Czy to się uda, przekonamy się niedługo. Na razie pojawiły się problemy. Natychmiast po wyborze Palin media sypnęły rewelacjami podważającymi jej wizerunek nieskazitelnej uczciwości i pryncypialności. Pani gubernator zwolniła komisarza ds. bezpieczeństwa Alaski (nadzorującego policję), ponieważ – jak twierdzą jej przeciwnicy – nie chciał on wyrzucić ze służby policjanta, który był w trakcie burzliwego rozwodu z jej siostrą. Legislatura stanowa prowadzi śledztwo, czy nie doszło do nadużycia władzy. Okazało się też, że Palin popierała na początku budowę osławionego mostu donikąd – na wyspę zamieszkaną przez kilkadziesiąt osób – kosztem ponad 200 mln dol. wyszarpniętych z budżetu federalnego jako typowy przykład pork, wydatków Kongresu na czysto partykularne inwestycje. Wyszło też na jaw, że mąż rybak należał kiedyś do partii wzywającej do secesji Alaski.

Wreszcie sami państwo Palin zawiadomili media, że ich 17-letnia niezamężna córka Bristol jest w ciąży. Można by tu wzruszyć ramionami, ale pani gubernator popiera wpisanie do programu Partii Republikańskiej postulatu edukacji nastolatków na rzecz abstynencji seksualnej. Sarah i jej małżonek dodali, że Bristol urodzi dziecko, bo nie uznaje aborcji, wyjdzie za mąż za jego ojca i ma pełne wsparcie rodziców.

Pierwszą parę Alaski, a niedługo może wiceprezydencką, stać oczywiście na utrzymywanie małżeństwa nastolatków z dzieckiem, ale tzw. zwykli Amerykanie, borykający się ze spłatą kredytów hipotecznych i cenami benzyny po 4 dol. za galon (3,8 litra) mają w takich sytuacjach poważny problem. Rodzinną operą mydlaną Palin umocniła swą wiarygodność w oczach ruchu Pro-Life – tym bardziej że wcześniej sama urodziła dziecko z syndromem Downa – ale raczej nie wśród wyborców Hillary Clinton.

Okazało się, że McCain rozmawiał z Palin osobiście tylko dwa razy – w lutym i na dzień przed ogłoszeniem jej kandydatury; poza tym telefonował do niej kilka dni wcześniej. Dlatego sprawdzanie jej – rutynowa dziś procedura prześwietlania biografii kandydata w poszukiwaniu potencjalnych haków i skandali – odbyło się pospiesznie. Media dziwią się, że ludzie senatora dokładniej nie zlustrowali pani gubernator, ale ciekawsze jest, że wybrał ją prawie jej nie znając. A kim właściwie jest Sarah Palin?

Urodziła się w 1964 r. w Idaho w średniozamożnej rodzinie, która wkrótce przeniosła się na Alaskę. Sarah wychowała się tam, ale na studia pojechała do Idaho – na miejscowym uniwersytecie stanowym skończyła dziennikarstwo i pracowała przez pewien czas jako reporter sportowy. Bardziej zajmowała się jednak pomocą mężowi w prowadzeniu interesów i działalnością w szkolnym komitecie rodzicielskim w miasteczku Wasilla koło Anchorage. Wkrótce dostała się do jego rady miejskiej, a w 1996 r. wybrano ją na burmistrza. Wasilla liczy sobie niespełna 8 tys. mieszkańców, ale na Alasce to dużo i kierowanie nim stało się trampoliną do posady gubernatora. Poza walką z korupcją Palin zyskała renomę reformatorki – obcięła marnotrawne wydatki i obniżyła podatki – i może się pochwalić ponad 80-proc. poparciem.

Niektórzy jednak spekulują, czy sukcesy te są głównie jej zasługą, czy raczej stanowego parlamentu. Zwracają też uwagę, że Alaska, mimo jej ogromnych bogactw naturalnych (ropa, gaz ziemny, ruda żelaza), otrzymuje wciąż z budżetu federalnego najwięcej pork na mieszkańca (setki dolarów w porównaniu z kilkudziesięcioma innymi stanami). Stan pozbawiony wielkich miast, będący konglomeratem parków przyrodniczych, osad przemysłu wydobywczego i baz wojskowych, gdzie większość transportu odbywa się samolotami, nie jest zwyczajnym stanem i nie boryka się z wieloma typowymi problemami Ameryki. Czy kierowanie nim przygotowuje do rządzenia 300-milionowym krajem, w dodatku światowym supermocarstwem?

O poglądach Sarah Palin na tematy międzynarodowe nic nie wiadomo. No, może poza tym, że popierała kiedyś Pata Buchanana, paleokonserwatystę i rzecznika amerykańskiego izolacjonizmu, który do dziś uważa, że USA nie powinny włączać się do II wojny światowej, tylko dogadywać się z Hitlerem. W 2006 r. w jednym z wywiadów zapytano ją o wojnę w Iraku. Odpowiedziała, że nie ma nic do powiedzenia na ten temat – chociaż wojna znajdowała się wtedy codziennie na czołówkach gazet. Na konwencji republikanów w Minneapolis-St. Paul doradczyni McCaina ds. polityki zagranicznej uznała tę odpowiedź za zrozumiałą w sytuacji, gdy gubernator ma na głowie tyle innych spraw.

McCain powiedział kiedyś, że sam nigdy nie przyjąłby posady wiceprezydenta, ponieważ sprowadza się ona tylko do jeżdżenia na pogrzeby przywódców krajów rangi Uzbekistanu. Teraz ma jednak 72 lata, jeśli wygra, będzie najstarszym prezydentem w dziejach Ameryki, i ma za sobą trzykrotny nawrót czerniaka złośliwego. Senator prawdopodobnie uważa, że silne geny uchronią go przed najgorszym – jego matka ma 96 lat i trzyma się doskonale – ale wielu Amerykanów jest nieprzekonanych. Może się zdarzyć, że Sarah Palin, niedawna burmistrzyni 8-tysięcznego miasteczka, będzie musiała nagle rozmawiać z Putinem i Hu Jintao. Nawet niektórzy konserwatyści rwą włosy z głowy. Czołowy prawicowy publicysta „Washington Post” Charles Krauthammer napisał, że wybór Palin to samobójczy akt desperacji. Republikańscy obrońcy jej nominacji odbijają piłeczkę przypominając, że Obama także praktycznie nie ma międzynarodowego doświadczenia, a kandyduje na prezydenta.

Na Ameryce ciąży szczególna odpowiedzialność za los całego globu. Huragan Gustav, który omal nie wykoleił konwencji w Minneapolis, ostatecznie musnął tylko Nowy Orlean. Huragan Sarah dopiero wzbiera nad Ameryką. Może rozejdzie się po kościach, a może nie. John McCain zawsze lubił ryzyko.

 

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj