szukaj
Liwni Cipi
Cipi czysta rączka
Nową szefową izraelskiego rządu została Cipi Liwni. Jest drugą, po Goldzie Meir, kobietą na tym stanowisku. W przeszłości była politycznym jastrzębiem, opowiadała się za Wielkim Izraelem, od brzegu Morza Śródziemnego po rzekę Jordan, ale obecnie uchodzi za bardziej gotową do kompromisu z Palestyńczykami. Czy i jak nowa Gouda Meir zmieni izraelską politykę?
Premier Liwni
World Economic Forum/Flickr CC by SA

Premier Liwni

Politykę ma we krwi. Jej ojciec, urodzony w Grodnie Ejtan Liwni, był narodowo-prawicowym działaczem i trzykrotnym posłem do Knesetu. Do Palestyny wyemigrował z rodzicami w 1925 r. jako siedmiolatek, ale gdy tylko osiągnął pełnoletność, przystąpił do żydowskiej organizacji terrorystycznej Irgun Cwai Leum, zwalczającej brytyjskie władze mandatowe. Po przeszkoleniu w miejscowości Beniamina (z której pochodzi Ehud Olmert) został jednym z jej przywódców.

W kwietniu 1946 r. Anglicy skazali go na 15 lat więzienia za udział w napadzie na brytyjski pociąg wojskowy, ale dwa lata po wyroku koledzy uwolnili Liwniego podczas ataku na więzienie w twierdzy Akko. Aż do proklamacji niepodległości Izraela ukrywał się w Europie, również tam działając na rzecz Irgunu. Ejtan Liwni i Sara Rosenberg, również należąca do ścisłego dowództwa tej organizacji, byli pierwszą parą, która pobrała się w wolnym kraju. Ich córka Cipi przyszła na świat w 1958 r.

Cipi Malka – tak brzmi jej pełne imię – nie myślała początkowo o karierze politycznej. 10 lat pracowała w renomowanej kancelarii adwokackiej, potem wyszła za mąż za księgowego Naftaliego Spitzera i urodziła dwóch synów. Zawsze miała bardzo wyraziste poglądy: naród żydowski ma pełne prawo do całej Jerozolimy i do całej ziemi między Jordanem a Morzem Śródziemnym. Pierwszą wzmiankę o Liwni można znaleźć w notatce prasowej sprzed 34 lat – brała wówczas udział w demonstracji ulicznej przeciwko wizycie Henry’ego Kissingera, ówczesnego sekretarza stanu USA, który namawiał Izrael do wycofania się ze Wzgórz Golan w zamian za pokój z Syrią. Jako uczennica liceum była cheerleaderką drużyny koszykarskiej Elicur w Tel Awiwie. Zamiłowanie do werbli i perkusji hołubi do dziś.

Obowiązkową służbę wojskową Liwni odbyła jako instruktor w szkole oficerskiej. Zakończyła ją w stopniu porucznika i wkrótce potem rozpoczęła studia na wydziale prawa Uniwersytetu Bar Ilan. Zwerbowana do Mosadu w wieku 22 lat, przerwała naukę na trzy lata. Władała biegle francuskim, więc wysłano ją do Paryża. Szczegóły jej pracy w wywiadzie nie figurują w żadnej z licznych biografii. Dopiero teraz, gdy przeciwnicy Liwni zarzucają jej brak doświadczenia w sprawach wojskowych, „zupełnie przypadkowo” ukazały się w gazetach obszerne artykuły o pogoni młodej agentki za wrogami państwa. Na początku czerwca londyński dziennik „The Times” poinformował swoich czytelników, że „Cipi nie była urzędniczką. Ze 150 punktami IQ z łatwością poruszała się po stolicach Europy, wykorzystując swoją inteligencję do współpracy z komandosami ścigającymi arabskich terrorystów”.

Do polityki weszła dopiero po śmierci ojca w 1999 r. Za drugim podejściem została wybrana do Izby Ustawodawczej z listy prawicowej partii Likud. Potem przez lata zdawała się pozostawać w cieniu swoich przełożonych. Zanim pogrążył się w dwuletniej już śpiączce, Ariel Szaron powierzył Liwni kilka funkcji ministerialnych, od nic nieznaczącego ministra ds. rozwoju regionalnego począwszy, na ministrze rolnictwa i ministrze bez teki skończywszy. Promując ją, niewątpliwie kierował się sentymentem wobec postawy jej rodziców. Raczej się nie spodziewał, że gładko uczesana dziewczynka z dobrego domu rzuci kiedyś wyzwanie jego następcy.

Sam Ehud Olmert nie miał co do tego żadnych złudzeń. Po zapaści Szarona w styczniu 2006 r. powierzył Liwni nie tylko tekę wicepremiera i ministra spraw zagranicznych, ale także pieczę nad izraelsko-palestyńskimi rokowaniami, toczącymi się wolno jak osobowy z Warszawy do Łodzi, z dłuższym postojem w Koluszkach. Rozbieżność zdań między obiema stronami jest zbyt wielka, aby rozmowy mogły zakończyć się podpisaniem porozumienia do końca tego roku, jak życzy sobie Biały Dom.

Gdy 4 czerwca premier Olmert debatował w Białym Domu o zagrożeniach irańskiej polityki nuklearnej, jego zastępczyni przyjęła w Jerozolimie wiceadmirała Johna Michaela McConnela, dyrektora służb wywiadu USA. W rozmowie uczestniczyli także minister obrony i szef Mosadu, a jej tematem było... zagrożenie ze strony Iranu. Linia telefoniczna między dwojgiem najwyżej postawionych polityków Izraela jest głucha co najmniej od maja ubiegłego roku, kiedy Liwni po raz pierwszy wezwała Olmerta do dymisji. Było to tuż po publikacji raportu tzw. komisji Winograda, piętnującego błędy rządu w wojnie libańskiej w 2006 r.

Olmert zignorował jej apel, ale jego problemy bynajmniej się nie skończyły. Pod koniec maja tego roku biznesmen Mosze Morris Talanski zeznał, że przez 14 lat wręczył mu w sumie 150 tys. dol. Wiem tylko, że uwielbiał drogie cygara – powiedział prokuratorom. Tym razem dymisji premiera żąda były premier i lider koalicyjnej Partii Pracy Ehud Barak, grożąc rządzącej Kadimie przedterminowymi wyborami, jeśli Olmert nie ustąpi ze stanowiska. Liwni przezornie zachowuje milczenie. Kryzys mają rozładować wybory wewnątrzpartyjne w Kadimie – taki sposób wyłonienia nowego premiera popiera też większość Izraelczyków.

Liwni zaprzecza, jakoby inspirowała artykuły o swoich wyczynach w Mosadzie, nie ulega jednak wątpliwości, że dobrze jej służyły w konfrontacji z najpoważniejszym rywalem, generałem rezerwy Szaulem Mofazem. Protegowany Olmerta, minister transportu i były szef Sztabu Generalnego, cieszył się poparciem koterii wewnątrz Kadimy. Ale to Liwni jest popularna w społeczeństwie. Izraelczycy byli gotowi wybaczyć jej brak politycznego doświadczenia, bo nigdy nie uwikłała się w jakąkolwiek aferę korupcyjną.

Co jej wybór oznacza dla Bliskiego Wschodu? W konflikcie izraelsko-palestyńskim Ariel Szaron był zwolennikiem rozwiązań siłowych i dopiero pod koniec swojej kadencji zaczął szukać porozumienia z Palestyńczykami, wystąpił z prawicowego Likudu i powołał do życia rządzącą obecnie Kadimę. Olmert i Liwni poszli tą samą drogą. Ale w wywiadzie udzielonym dwa lata temu dziennikowi „New York Timesa” jako minister spraw zagranicznych Cipi oświadczyła, że „wierzy, podobnie jak jej rodzice, w prawo narodu żydowskiego do wszystkich ziem Izraela, ale wychowana została również w poszanowaniu zasad demokracji”. Komentatorzy odczytali tę wypowiedź jako wyraz gotowości do znacznie dalej idących ustępstw niż te, które cechują obecną politykę Olmerta.

Rządowi przyjdzie też ustosunkować się do tureckiej inicjatywy pośredniczenia między Damaszkiem a Jerozolimą. Prezydent Syrii oznajmił publicznie, że skłonny jest negocjować pokój z Izraelem, ale ceną wywoławczą jest zwrot Golanu. Aby uniknąć posądzeń o miękkość w obronie interesów Izraela, Liwni w obecnym kryzysie gabinetowym wstrzymuje się od wszelkich komentarzy na temat przyszłości. W tym przypadku milczenie jest złotem – religijna narodowa partia Szas grozi wystąpieniem z koalicji w dniu, w którym rozpoczną się pertraktacje nad podziałem Jerozolimy.

Niektórzy rabini z trudem akceptują wyniesienie kobiety na urząd premiera. Wprawdzie Izrael miał już kobietę na tym stanowisku – Golda Meir także była ministrem spraw zagranicznych, zanim została szefową rządu – ale wówczas decydujący głos miały w Knesecie partie lewicowe. Warto też wspomnieć, że religijni radni storpedowali przedtem wybór Meir na burmistrza Tel Awiwu. Cipi Liwni odrobiła lekcje z historii, ma też dobre rozeznanie w dzisiejszej sytuacji politycznej. Stąd jej „długie nocne rozmowy” z przywódcami Szasu.

Olmert czynił dramatyczne wysiłki, aby nie zostać wysadzonym z fotela premiera. Jego ostatni manewr to próba odłożenia głosowania w Kadimie. Obserwatorzy tego minidramatu zgodni byli w przekonaniu, że tym razem Olmertowi nic już nie pomoże. Pytanie nie brzmiało już, czy odejdzie, ale kiedy. I kogo Kadima wybierze na swojego nowego lidera. Wybrana została Cipi.

Brak doświadczenia w rządzeniu nie zagrodził Liwni drogi na szczyt politycznej drabiny. Gospodarka kwitnie i nie wymaga interwencji państwa, a doskonale wyszkolona i uzbrojona armia daje Izraelczykom poczucie względnego bezpieczeństwa. Jakim kursem poprowadzi państwo – to na razie jedna wielka niewiadoma.

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj