Coraz więcej egzekucji w Arabii Saudyjskiej
Raport z egzekucji
Czy sprawiedliwość częściej dosięga biednych niż bogatych?
Fragment plakatu z kampanii Amnesty International. Fot. phauly, Flickr, CC by SA
phauly/Flickr CC by SA

Fragment plakatu z kampanii Amnesty International. Fot. phauly, Flickr, CC by SA

Organizacje praw człowieka podają, że liczba egzekucji w Arabii Saudyjskiej rośnie, a najbardziej nimi zagrożeni są emigranci zarobkowi. Czy także w innych krajach sprawiedliwość częściej dosięga biednych niż lepiej sytuowanych?

Raport

Nowy raport Amnesty International miał zbadać efekty wprowadzanych w Arabii Saudyjskiej przepisów dotyczących praw człowieka. Okazuje się, że Arabia Saudyjska, która teoretycznie powinna zmierzać w kierunku podpisania międzynarodowego memorandum zobowiązującego do zniesienia kary śmierci, nadal przeprowadza dwie egzekucje tygodniowo. Nowym odkryciem Amnesty jest także to, że obcokrajowcy, głównie emigranci zarobkowi z Azji i Afryki, dwukrotnie częściej niż Saudyjczycy padają ofiarą surowego systemu sprawiedliwości.

Dlaczego? Bo nie mają koneksji ani środków na zapłacenie wykupu, odpowiadają działacze. System karny w Arabii Saudyjskiej zezwala rodzinom na wykup skazanych za morderstwo. Np. w 2004 r. syn ministra spraw wewnętrznych został w ten sposób w ostatniej chwili uratowany przed ścięciem.

W Arabii Saudyjskiej karze śmierci podlegają mordercy, gwałciciele, przemytnicy, ale najwyższy wymiar kary obejmuje także czasem złodziejów oraz osoby oskarżone o czary lub profanację Koranu. Amnesty podaje, że procesy odbywają się w języku arabskim, niezrozumiałym dla obcokrajowców; odmawia się im także prawnika. W niektórych przypadkach skazani nie mieli pojęcia, że zostaną straceni.

Władze saudyjskie nie publikują statystyk, ale media arabskie donoszą o fali przestępstw dokonywanych przez zorganizowane gangi, za które wini się azjatyckich imigrantów. Spośród 25-milionowej populacji Arabii Saudyjskiej ponad 7 mln to obcokrajowcy, głównie ubodzy emigranci zarobkowi z Afryki i Azji.

Bandyci w T-shirtach

Hasło "egzekucje" w wyszukiwarce na stronach Amnesty International daje wynik ponad 1000 dokumentów. Według danych UE łącznie 137 krajów na świecie zniosło już karę śmierci (w prawie i w praktyce), z czego 92 całkowicie. Jednak liczba przeprowadzanych wyroków śmierci jest nadal wysoka. 88 proc. wszystkich egzekucji (w 2007 r. było ich 1252) ma miejsce w pięciu krajach: Chinach, Iranie, Arabii Saudyjskiej, Pakistanie i Stanach Zjednoczonych.

Ostatnio media skupiają się na kilku przypadkach. Czarną listę otwiera Iran. W czerwcu przeprowadzono tam zbiorową egzekucję 29 osób. Obrońcy praw człowieka mówią, że proces był "mętny": nie podano nawet nazwisk 19 ze skazanych. Od 1990 roku wykonano co najmniej 430 egzekucji na nieletnich. Według Amnesty przynajmniej 85 młodocianych przestępców oczekuje na wykonanie wyroku w celach śmierci; może ich być znacznie więcej. "Ci nieletni nie powinni zostać skazani na karę śmierci, szczególnie gdy Iran dał słowo, że podpisze międzynarodowe traktaty zakazujące egzekucji na dzieciach."

Jahanshah Rashidian, irański aktywista z Los Angeles widzi w tych statystykach związek z bezrobociem i narkotykami. "Bandyci" w Iranie to nie wandale i chuligani futbolowi, nie rasiści, skinheadzi, nawet nie "bandyci w białych kołnierzykach". Ci, których rząd nazywa bandytami to grupa zmarginalizowana ekonomicznie i społecznie. Pochodząca z niższych klas. Według niektórych statystyk około 20 tys. irańskich nastolatków żyje na ulicach, a około 20 proc. wszystkich dorosłych jest w jakimś stopniu zaangażowana w produkcję i handel narkotykami (według Iranian National Centre for Addiction Studies). Ci, którzy ich wyłapują i wieszają, wywodzą się z tych samych grup, tyle, że rekrutował ich reżim.

Ostatnia szansa Davisa

Prasa amerykańska pisze o kilku kontrowersyjnych wyrokach u siebie. Sąd najwyższy Stanów Zjednoczonych skazał właśnie na śmierć Troya Davisa ze stanu Georgia. Prawie dwadzieścia lat temu Davis został oskarżony o zamordowanie policjanta. We wrześniu tego roku sąd zgodził się ponownie rozpatrzyć jego sprawę, dając nadzieję jego obrońcom - od papieża, przez biskupa Desmonda Tutu po Jimmy Cartera - na zmianę wyroku. Sąd najwyższy jednak ostatecznie podtrzymał wcześniejszą decyzję sędziów.

Wielu komentatorów widzi w tym dowód na dyskryminację i rasizm społeczeństwa. "Gdyby Troy Davis zajmował wyższą pozycję w hierarchii społecznej, prawdopodobnie w 1989 roku nie zostałby w ogóle skazany", pisze Cynthia Tucker, a Adam Servwer argumentuje, że taki wyrok to logiczna konkluzja powszechnego przekonania, że czarnoskórzy są odpowiedzialni za przestępstwa dokonane w "miejskiej dżungli". Czy zapłaci ten, czy inny czarny, nie ma znaczenia.

Od 1973 r. w Georgii przeprowadzono 42 egzekucje.

Siły porządkowe

Władze Arabii Saudyjskiej odrzucają krytykę obrońców praw człowieka, twierdząc, że śmierć przez obcięcie głowy jest humanitarną metodą usankcjonowaną przez islam. Skazani są wcześniej narkotyzowani. W Iranie wyroki śmierci tłumaczy się zagrożeniem bezpieczeństwa publicznego (aby system sprawiedliwości był skuteczny, należy karać nie tyle często, co surowo; kara śmierci ma przede wszystkim odwieść innych od czynów podobnych do tych, których dopuścił się skazany; swobodne interpretowanie prawa zazwyczaj kończy się jego rozkładem; to również jedyne adekwatne zadośćuczynienie dla rodzin zamordowanych).

Październik tego roku jest miesiącem przeciwników kary śmierci. Amnesty International nawołuje do całkowitego zniesienia kary śmierci - niezależnie od sposobu jej wykonywania i wagi przestępstwa. Międzynarodowym wysiłkom przewodniczy także Unia Europejska.

 

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj