Co każdy Niemiec wiedzieć powinien, by być Niemcem
Test na obywatelstwo
Czy niemiecki test na obywatelstwo jest skierowany przeciwko muzułmanom?
Fot. adobemac, Flickr, CC by SA
adobemac/Flickr CC by SA

Fot. adobemac, Flickr, CC by SA

We wrześniu wszedł w życie nowy test na obywatelstwo w Niemczech. Teraz, obok istniejących już wymagań dotyczących naturalizacji, obcokrajowcy muszą spełnić jeszcze jeden dodatkowy warunek - wykazać się wiedzą z zakresu systemu politycznego, kultury i historii Niemiec. Krytycy twierdzą, że test jest skierowany przeciwko muzułmanom.

Klasa w gimnazjum w Neukölln w Berlinie jest nietypowa. Składa się prawie wyłącznie z Niemców, w której Niemcy są mniejszością. Bob i jego kolega z ławki Max, miłośnik rock&rolla z wybrylantynowaną grzywką, przyznają: „Regularnie bijemy się z Turkami". Kto zaczyna? „Turcy szukają zaczepki". Zdaniem Boba dlatego, że w domu sami dostają od starszych i muszą  innym udowadniać, że są lepsi. Turcy w Turcji są mili, a ci tutaj...

W gimnazjum imienia Roberta Kocha w innej imigranckiej dzielnicy Berlina, na Krezubergu, około 94 proc. uczniów to Turcy. W klasie jest też kilku Libańczyków i chłopak ze Sri Lanki. Bernd Bohse, nauczyciel języków i kierownik sekcji językowej, opowiada podczas zajęć historię tureckiego przyjaciela. Jego przyjaciel przez wiele lat planował powrót do Turcji, najpierw jednak postanowił wykształcić córki. Jedna z nich została lekarzem, druga prawnikiem, ale przyjaciel ciągle nie wraca. Tym razem z powodu żony, która woli zostać w Niemczech. Uczniowie biją brawo. Co im się w tej historii najbardziej podobało? Najbardziej chyba to, że ich nauczyciel-Niemiec ma wieloletniego tureckiego przyjaciela, mówi Bohse.

Sen o powrocie

„Bycie muzułmaninem stało się problemem", mówi Bohse. W gimnazjum Kocha uczy od 1990 r. Wtedy klasy były jeszcze pół na pół tureckie i niemieckie. Sporo było uchodźców z Bałkanów, którzy w międzyczasie wrócili do krajów pochodzenia, bo w Niemczech nie uzyskali stałego statusu.

Mimo że większość jego uczniów urodziła się w Berlinie, tylko połowa ma niemieckie obywatelstwo. Według zmienionego w 2000 r. prawa o obywatelstwie, dzieci obcokrajowców mieszkających w Niemczech przez przynajmniej osiem lat mogą zadecydować, który paszport  wolą: niemiecki czy kraju rodziców.

Prawie wszyscy tureccy uczniowie w 26-osobowej klasie deklarują chęć powrotu do Turcji - ale jeszcze nie teraz. Tylko Oguz chce służyć w tureckiej armii, a Jasmin myśli o studiach w Istambule. Pozostali wolą uniknąć służby wojskowej (żeby w Turcji wykupić się z wojska trzeba zapłacić 10 tys. euro). Większość prawdopodobnie zostanie w Niemczech, chociaż narzekają na dyskryminację. „Dla nich wszyscy jesteśmy terrorystami", mówi Ismail z Libanu i opowiada jak  zgłosił się do niego ktoś z wywiadu, po tym jak rozmawiał przez telefon z kolegą, „porządnym chłopakiem".

Test na Turka

Muzułmańskie organizacje imigranckie uważają, że test na obywatelstwo jest kierowany przeciwko muzułmanom. W 2006 r. w Badenii-Wirtembergii została wprowadzona pierwsza, najbardziej kontrowersyjna wersja kwestionariusza. Wówczas minister spraw wewnętrznych landu, Heribert Rech uzasadnił inicjatywę „problemem islamskim": deklaracja lojalności wobec niemieckiej konstytucji powoduje konflikt z ich najgłębszymi przekonaniami. Dlatego w kwestionariuszu, obok pytań o historię i kulturę Niemiec, znalazły się także pytania sprawdzające te przekonania. Co myślisz o kobietach wychodzących na ulicę bez towarzystwa krewnego mężczyzny? Czy zgadzasz się, że demokracja jest najgorszą formą rządów, ale nic lepszego nie wymyślono? Wyobraź sobie, że twój dorosły syn informuje cię, że jest homoseksualistą i chciałby zamieszkać z innym mężczyzną.

„Pytania te mają za zadanie zidentyfikowanie wszystkich ekstremistów - nie tylko muzułmańskich, ale także skrajnie prawicowych i skrajnie lewicowych", bronił testu Eckart von Klaeden z CDU. W mediach rozgorzała polemika. „Doskonale udokumentowana nienawiść islamskich ekstremistów do zachodniego stylu życia otworzyła Niemcom oczy na obecność wśród nich wyznawców islamu i zjawisk z nim związanych: dziedzińców szkolnych, na których częściej słychać  turecki niż niemiecki, morderstw honorowych, dziewczynek w chustkach na głowie siłą wydawanych za mąż". W odpowiedzi działacze środowisk muzułmańskich pisali: pytania testu z alarmującą otwartością powielają wszystkie najgorsze uprzedzenia wobec muzułmanów, konfrontując ich ze spisem negatywnych definicji i sugerując, że się z tym właśnie obrazem identyfikują. Zasada domniemania niewinności przestała dotyczyć muzułmanów.

Wszędzie obcy

Zdaniem Bohse test nie odstraszy potencjalnych terrorystów od ubiegania się o niemieckie obywatelstwo, o ile autorom o to właśnie chodziło. Problem, jego zdaniem, tkwi w szkołach. Najświeższy raport OECD plasuje Niemcy na szarym końcu pod względem wydatków na integrację. W gimnazjum Roberta Kocha brakuje nowych nauczycieli, książek i sal. Uczniowie mają problemy z niemieckim, szczególnie z gramatyką i pisaniem. Tracą przez to punkty na testach, które mają sprawdzać ich wiedzę merytoryczną, a nie językową.

Bez dobrego wykształcenia trudno im znaleźć pracę. Zamiast więc utożsamiać się z wykonywanym zawodem, imigranci w drugim i trzecim pokoleniu wracają do korzeni religijnych i narodowych. W miejsce dojrzałej turecko-niemieckiej tożsamości, wybierają islam i kraj rodziców, do którego nie wrócą, ponieważ tam też są obcy. W wyborze opcji  konserwatywnej „pomagają" im sami Niemcy, dając imigrantom często do zrozumienia, że są obywatelami drugiej kategorii, twierdzą tureccy socjologowie. Często nie pomaga ani wykształcenie, ani pozycja społeczna.

Kurs integracji

Badania opinii publicznej wskazują, że od czasu ataku na WTC w Nowym Jorku w 2001 r. i późniejszych zamachów w Madrycie i Londynie, większość mieszkańców Europy czuje się zagrożona. Obok całego katalogu bulwersujących opinię publiczną praktyk: ucisku kobiet, wymuszonych małżeństw, zabójstw honorowych, poligamii, rasizmu, dyskryminacji homoseksualistów - islam stał się także synonimem terroryzmu. Mimo długoletniej obecności Turków w Niemczech, którzy są tu najliczniejszą reprezentacją muzułmanów, nie udało się doprowadzić do udanej integracji. Społeczeństwo niemieckie jest wielokulturowe, ale podzielone. Różne mniejszość żyją obok siebie i nie wchodzą sobie w drogę. Imigranci z Neukölln nie pojawiają się w Lichtenbergu, który ma sławę dzielnicy neonazistowskiej; neonaziści rzadko zaglądają do „kolorowych" dzielnic.

Gösta Wellmer, były uczeń gimnazjum Kocha, z doświadczeń w wielokulturowej klasie wyniósł przekonanie, że warto było przejść przez bolesny „kurs integracji" z imigrantami. To, co ludzi zbliża do siebie, twierdzi, to konieczność obcowania ze sobą. Tylko wtedy uczą się jak rozwiązywać międzyludzkie i międzykulturowe problemy. Największym wrogiem „obcych" jest ten, kto ich nie zna.

Berliński Kreuzberg najlepiej ilustruje tą prawdę. Mimo starć w podwórkach i na szkolnych dziedzińcach podczas niedawnych Mistrzostw Europy w piłce nożnej, ulicami jeździły tu samochody z turecką flagą w jednym oknie i niemiecką w drugim, a parada gejów zmieszała się ze świętującymi zwycięstwo Niemiec tureckimi fanami futbolowymi. W tym samym czasie w Dreźnie, gdzie nie ma imigrantów, spalono turecki kebab.

 

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj