szukaj
Żarty w czasach, kiedy wcale nie jest do śmiechu
Humor w czasach kryzysu
Ilu maklerów giełdowych potrzeba, żeby wymienić żarówkę?
Kryzys finansowy doczekał się już sporej kolekcji lepszych i gorszych dowcipów
Don Fulano/Flickr CC by SA

Kryzys finansowy doczekał się już sporej kolekcji lepszych i gorszych dowcipów

Znacie ten kawał? Ilu maklerów giełdowych potrzeba, żeby wymienić żarówkę? Dwóch: jeden wykręca żarówkę, a drugi próbuje ją sprzedać, zanim spadnie i się roztrzaska.

Islandia popłynęła

Kryzys finansowy doczekał się już sporej kolekcji lepszych i gorszych dowcipów. Ich bohaterami są rzecz jasna finansiści, inwestorzy i korporacyjne grube ryby: bankier optymista, który w niedzielę nadal prasuje pięć koszul, inwestor, który śpi jak dziecko budząc się co godzinę z płaczem czy menadżer funduszu hedgingowego, który narzeka, że kryzys jest gorszy od rozwodu: stracił połowę wartości netto, ale nadal jest żonaty.

The Atlantic Council of the United States dla wygody czytelników zebrało kilka krążących w sieci anegdot. Podaje np., że bliska bankructwa Islandia została wystawiona na sprzedaż na eBayu, osiągając cenę 10 mln funtów brytyjskich. Tu licytacja się jednak skończyła, bo okazało się, że Björk nie jest wliczona w cenę sprzedaży. Premier Wielkiej Brytanii Gordon Brown, mimo że niedawno poważnie groził Islandii zastosowaniem przepisów antyterrorystycznych, jeśli nie odda Anglikom zamrożonych u siebie funtów, teraz sam zaczął żartować. Kiedy podczas jego przemówienia zadzwonił telefon komórkowy, zastanawiał się głośno: "Może to kolejny bank upadł...".

BBC wyjaśnia laikom kilka podstawowych pojęć finansowych niezbędnych do zrozumienia kryzysu: Standard and poor: twoje życie w skrócie. Cash flow: ruch, którym spuszczamy pieniądze w toalecie. CEO: dyrektor ds. defraudacji.

Moda kryzysowa

Na rynku pojawiły się nowe produkty mające poprawić zdołowanym klientom nastrój. Dostawca usług internetowych AOL oferuje specjalne zniżki: ekspres do kawy za 234 dolarów, by "codzienne latte stało się przystępne" i książkę kucharską z chińszczyzną za 14 dolarów, by "zaoszczędzić na fast foodach". Można też kupić sobie kryzysową nalepkę, koszulkę lub kubek z napisem "We are fucked" lub "I feel good". "Każdy by się uśmiał: doprowadzasz firmę i kraj do bankructwa i uchodzi ci to płazem", pisze producent, "Ameryka jest krajem wszelkich możliwości!".

Rynek odzieżowy nie traci fasonu. Marie-Claire ogłasza "modę na kryzys", a brytyjskie wydanie magazynu Grazia reklamuje "szpilki kryzysowe", donosi The Wall Street Journal. BBC zapowiada nowe trendy, które zdominują kolekcję wiosenno-letnią: mniejsze torebki i płaskie obcasy (bardziej odporne na krótkotrwałe mody), długie włosy (zaoszczędzasz na fryzjerze), szersza gama krawatów (urozmaicą ciągle ten sam garnitur).

Inwestuj w recycling

Ale czy te żarty nie zakrawają na bawienie się cudzym nieszczęściem? Szczególnie nieszczęściem bogatych, którym się powiodło? Przyjemnie oglądać jak pakują się w kartony? Nie o to chodzi, twierdzi psycholog Mike Lowis. To całkiem naturalna ludzka reakcja. "Najpierw odwołujemy się do logiki, ale kiedy ta zawodzi, przełączamy się na prawą, bardziej kreatywną stronę półkuli mózgowej".

W ten właśnie sposób niektórzy artyści komediowi zaczęli udzielać twórczych porad inwestycyjnych. Jedna z nich: jeśli zakupiłeś udziały w Enronie za 1000 dolarów, dziś ich wartość wynosi 16,50. W przypadku Word Com zostało ci około 5 dolarów. Z 1000 dolarów wydanych na udziały w Delta Air Lines masz teraz 49. Z United Airlines nie zostało ci nic. Jeśli zamiast tego rok temu zakupiłeś piwo za łączną sumę 1000 USD, całe to piwo wypiłeś, zachowałeś puszki i oddałeś je do skupu, masz teraz 214 dolarów. W oparciu o tą kalkulację można stwierdzić, że najbezpieczniejszą obecnie inwestycją jest intensywne picie alkoholu i recycling.

Są jednak pewne granice żartów. Sytuacja jest poważna i nie wszystkim jest do śmiechu. Według szokującego raportu, po amerykańskim i europejskim pada cały japoński sektor bankowy. Bank Origami zwinął operacje, Bank Bonsai ogłosił plany cięć personelu, Bank Karaoke cienko śpiewa, Bank Sumo leży brzuchem do góry, akcje Banku Kamikadze lecą na pysk, a raporty sugerują, że coś brzydko pachnie w Banku Sushi, gdzie kadra oczekuje surowego potraktowania.

 

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj