Szczyt UE
Po pierwsze, solidarność
Nieformalny szczyt Unii Europejskiej w Brukseli przyniósł niezłe wiadomości w ciężkich dla Europy czasach.

Unia zdaje się nie ulegać ani nadmiernemu pesymizmowi, ani podszeptom kryzysu. Pesymistom i kusicielom odpowiada: po pierwsze, solidarność. Globalna recesja globalnej gospodarki ma korzenie w konkretnych błędach konkretnych ludzi. Nie jest jednak apokalipsą – dopustem zesłanym przez nieludzkie siły. A skoro tak, to inni ludzie mogą te błędy naprawić.

Na szczycie Unia odwołała się do swych fundamentów. Są nimi współpraca w imię pokoju i dobrobytu. Nie ma równych i równiejszych. Nie ma zgody na walkę z recesją kosztem tych czy innych krajów. Albo kosztem wielkich osiągnięć Wspólnoty – jednolitego rynku i waluty euro. A zatem nie ma też zgody na manipulowanie zasadami współpracy i współdziałania, takimi choćby jak unijne kryteria przystąpienia do strefy euro.

Szczyt nieformalny to jeszcze nie decyzje. Ale najnowsza brukselska wymiana poglądów pozwala mieć nadzieję, że za deklaracjami pójdą czyny. Dobrze, że Polska mówi jednym głosem z Unią w sprawach tak podstawowych dla przyszłości naszej i europejskiej, i że z taką determinacją broni właśnie idei europejskiej solidarności. To budujące, że dziś to ,,nowa’’ Unia z Polską na czele oręduje za projektem europejskim może bardziej konsekwentnie niż ,,stara’’ Unia. Jasne, nasze kraje mają w tym swój narodowy interes, tak samo jak unijny matecznik swoje. Lecz to dzięki głosom Komisji Europejskiej i ,,nowej’’ Unii wstyd teraz stawiać w Europie na nacjonalizm i protekcjonizm ekonomiczny.

Kryzys jest testem nie tylko w krótkiej perspektywie. Dziś chodzi o walkę z recesją, ale od jej efektów na dłuższą metę zależy też zdrowie Unii jako instytucji politycznej. Jeśli demon egoistycznego nacjonalizmu miałby zwyciężyć nad duchem solidarności, przekreślone zostałyby nadzieje kilku pokoleń Europejczyków. I o to toczy się w istocie gra w Brukseli.

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj