Euraz lub eurazja nową walutą dla Azji Centralnej?
Dolarowi dziękujemy
Nie chcą się już tam rozliczać w dolarach.
Fot. peretzpup, Flickr, CC by SA
peretzpup/Flickr CC by SA

Fot. peretzpup, Flickr, CC by SA

Na marcowym forum ekonomicznym w Astanie prezydent Kazachstanu Nursułtan Nazarbajew zaproponował utworzenie wspólnej waluty regionalnej dla krajów Eurozjatyckiej Wspólnoty Gospodarczej (EurAsEC). Nowy pieniądz miałby być bezgotówkową jednostką rozliczeniową i funkcjonować niezależnie od walut narodowych na terenie Rosji, Kazachstanu, Białorusi, Kirgizji i Tadżykistanu. Nazarbajew chciałby, żeby nowa waluta nazywała się euraz lub eurazja i jest przekonany, że będzie ona stabilna i zapewni krajom regionu bezpieczeństwo finansowe.  Jednak tego, jak zapewnić nowemu pieniądzowi ową stabilność Nazarbajew nie określił, zaproponował jedynie powołanie grupy fachowców, która zajmie się szczegółami.

Kazachstański prezydent nie po raz pierwszy wystąpił z pomysłem reformy na światowym rynku finansowym. Wcześniej mówił o potrzebie zastąpienia dolara ogólnoświatową walutą, stworzoną pod kontrolą ONZ, a na początku lutego zaproponował utworzenie kilku ponadnarodowych jednostek walutowo-rozliczeniowych. To jego zdaniem miałby być pośredni krok na drodze do powstania nowego, światowego pieniądza. Nazarbajew jest przekonany, że dzięki tej superwalucie ludzkość wejdzie w „akmetalizm" - epokę samorosnącego dobrobytu.

Ponieważ jednak o powszechnym dobrobycie trudno mówić, kiedy świat ogarnięty jest kryzysem, Nazarbajew na razie forsuje ideę regionalnej waluty dla krajów EurAsEC.

Rosja popiera

Kazachstański pomysł poparła Rosja, która w tej wspólnocie gra pierwsze skrzypce. Siergiej Ławrow, minister spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej ogłosił publicznie, że inicjatywa prezydenta Nazarbajewa będzie rozpatrywana w ramach EurAsEC i tam rozwijana. Ławrow nie omieszkał przy okazji podkreślić, że trzeba zmienić reguły, które rządzą dziś na światowym rynku finansowym, wprowadzając w obieg nowe waluty. Zdaniem rosyjskiego dyplomaty świat nie może już opierać się na jednym pieniądzu. Trzeba uwzględnić wzrost znaczenia innych walut oraz te możliwości, którymi dysponują integracyjne stowarzyszenia - uważa Ławrow. I choć nie mówi tego wprost, nietrudno się domyślić, że chodzi o głównie o EurAsEC i WNP.

Utworzenie wspólnej waluty ma również zwolenników w rosyjskim parlamencie. Jak przekonuje Jewgienij Fiedorow, szef komitetu Dumy do spraw polityki gospodarczej i przedsiębiorczości, monopol dolara należy przełamać, szukając różnych alternatywnych walut. Wśród nich może być i rubel i proponowany przez Nazarbajewa euraz i juan - twierdzi Fiedorow.

Ile w tych zapowiedziach jest niezobowiązujących sloganów, a ile rzeczywistych zamierzeń, trudno dziś powiedzieć - zauważa Niezawisimaja Gazieta. Analitycy i ekonomiści, których opinię przytaczają rosyjskie media są w większości wypadków zgodni - ten pomysł w najbliższej przyszłości nie nadaje się do realizacji.

Strategicznie pociągająca

Jednak zdaniem jednego z kazachstańskich ekspertów nowa waluta regionalna pojawi się najpóźniej w roku 2012. Tymczasem cały szereg byłych republiki radzieckich - zdaniem Dosyma Satpajewa, członka rady ekspertów RIA Novosti - byłby skłonny przyjąć wspólną walutę tylko po to, żeby znaleźć się w strefie jej „ekonomicznej odpowiedzialności". Jednak decyzja w tej sprawie nie będzie należała do małych państw, takich jak Kirgizja i Tadżykistan, ale do lokomotyw regionu: Kazachstanu i Rosji.

Gdyby Moskwa zdecydowała się teraz na wspólny pieniądz, musi się liczyć z tym, że to na nią spadnie cały ciężar wspierania słabszych gospodarek. W rezultacie skórka może nie być warta wyprawki - ostrzegają eksperci. Kryzys mocno osłabił państwa regionu. Białoruś i Kirgizja zaciągają dziś w Rosji stabilizacyjne kredyty, Kazachstan musi nacjonalizować najważniejsze banki, a jego pieniądz mocno się zdewaluował.Jednak strategicznie dla Moskwy ta propozycja może być pociągająca - uważa Olga Bielienkaja, analityczka komercyjnego centrum Sovlink. Rosja jest najsilniejszym ekonomicznie krajem regionu i całkiem możliwe, że pomysł nowej waluty jest po prostu obliczony na stopniowe wchodzenie krajów regionu w strefę rubla.

W końcu krytyka dolara, głoszona przez Nazarbajewa oraz teorie o konieczności reformy całego systemu finansowego współbrzmią bardzo dobrze z wypowiedziami rosyjskich przywódców, w tym samego Putina i Miedwiediewa - zauważa rian.ru.

Rubel dla każdego

Moskwa konsekwentnie promuje ideę przekształcenia rubla w regionalną walutę, zdobywając powoli kolejne przyczółki. W połowie ubiegłego roku na spotkaniu G8 prezydent Miedwiediew głośno mówił o potrzebie nadania rublowi satusu nie tylko waluty regionalnej, ale i światowej waluty rezerwowej. Pół roku później rosyjski wicepremier Aleksiej Kudrin ogłosił, że państwa EurAsEC we wzajemnych rozliczeniach całkowicie zrezygnują z dolara i bedą się rozliczać w narodowych walutach. Nie wykluczył również, że kraje Wspólnoty zaczną je też wykorzystywać dla tworzenia rezerw.

Jak zauważył kazachstański portal bnews.kz, rosyjski pieniądz de facto już zaczął pełnić rolę regionalnej waluty rezerwowej. Większość transakcji między Rosją i Białorusią oraz Rosją i Kazachstanem rozliczana jest w rublach. Również w rublach coraz częściej zawierane rozliczają się ze sobą Ukraina i Białoruś - pisze bnews.kz.

Niedawno premier Putin potwierdził, że niezależnie od światowego kryzysu, rząd nie ma zamiaru rezygnować z planów wykorzystania rubla w charakterze regionalnej waluty. Kryzys kiedyś się skończy, a nam trzeba tworzyć bazę dla rozwoju swojej gospodarki - powiedział premier na spotkaniu z kierownictwem Jednej Rosji.

O tym, że strona rosyjska będzie promowała ideę uznania rubla za walutę regionalną w strefie EurAsEC i dowodziła jej perspektywiczności jest przekonany Aleksiej Małaszenko, ekspert moskiewskiego Centrum Carnegy. Jego zdaniem prezydent Miedwiediew będzie przy tym wspierał swoje tłumaczenia obietnicami ekonomicznej pomocy, w tym ulgowymi kredytami.

Małymi kroczkami

Dziś Rosja ma wyjątkowo dobrą pozycję przetargową. Sytuacja na świecie pozwala jej wpływać na decyzje dotkniętych kryzysem mniejszych państw, w tym przede wszystkim krajów Centralnej Azji za pomocą prostych instrumentów finansowych. Jak zauważa rian.ru, w ciągu ostatnich kilku miesięcy Moskwa udzieliła ogromnych pożyczek m.in. Kubie, Białorusi, Kirgizji, Armenii. W kolejce ustawiła się Ukraina. Niezależnie od tego w ramach EurAsEC utworzono Fundusz Antykryzysowy o wartości 10 mld dolarów , w który Moskwa włożyła 7,5 mld dolarów. Argumentów za przyjęciem rubla w charakterze regionalnej waluty nie powinno więc rosyjskim dyplomatom brakować. Białoruś już dziś wsparła rosyjskie plany utworzenia w Moskwie światowego centrum finansowego. Trwają prace nad utworzeniem wspólnego obszaru celnego, obejmującego Rosję, Białoruś i Kazachstan.

Swoje plany przekształcenia rubla w walutę co najmniej regionalną Moskwa będzie forsować na
najbliższym szczycie G20, który rozpocznie się 2 kwietnia w Londynie. Rosja ma już przygotowany własny projekt zmian w światowym systemie finansowym, który będzie chciała wnieść pod obrady. Wśród najistotniejszych propozycji Moskwy znajdzie się m.in. rozszerzenie koszyka walut rezerwowych lub stworzenie jednej, ponadnarodowej superwaluty.

Mówi się o tym coraz głośniej. Niedawno z podobną sugestią wyszły Chiny, proponując zmienić dolara na nową, międzynarodową walutę opartą o tzw. SDR-y, jednostki płatnicze wykorzystywane przez MFW. Chińczycy chcieliby też, aby wartość tak ustalanych jednostek uwzględniała szerszy niż dotychczas wachlarz narodowych walut. Jak podkreśla Aleksandr Poliwanow, analityk lenta.ru, obecnie wiele państw (w tym przede wszystkim Rosja i Chiny) gromadzi rezerwy walutowe w dolarach i papierach wartościowych, denominowanych w tej walucie. Spadek wartości dolara powoduje, że ich rezerwy dramatycznie maleją, a idea nowego, światowego pieniądza zyskuje na popularności.

Jeżeli rzeczywiście w przyszłości dojdzie do uformowania się wielu walut rezerwowych i powstania wielu centrów finansowych, to Rosja oficjalnie dostanie swoją strefę wpływów - zauważa Poliwanow. Biorąc pod uwagę, że w Azji konkurują Chiny i Japonia, a na zachodzie funkcjonuje silna strefa euro, dla Rosji zostanie to, na czym jej przede wszystkim zależy - byłe radzieckie republiki.

 

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj