Rosja inwestuje w armię
Armia do liftingu
Rosja reformuje armię i wyposaża ją w nową broń mimo światowego kryzysu i dziury w budżecie, wywołanej dramatyczną obniżką cen ropy. Szczegółów tej operacji wojsko jednak nie ujawnia.
Fot. Gwardia honorowa przy Grobie Nieznanego Żołnierza przy murach Kremla. ZAVRAZHIN KONSTANTIN/GAMMA/ BEW
ZAVRAZHIN KONSTANTIN/GAMMA/BEW

Fot. Gwardia honorowa przy Grobie Nieznanego Żołnierza przy murach Kremla. ZAVRAZHIN KONSTANTIN/GAMMA/ BEW

Od pół roku w wojsku dokonywane są zmiany organizacyjne, budowana jest nowa struktura, oparta na jednostkach, będących w stałej gotowości bojowej. Nowo formowane mobilne brygady są stopniowo wyposażane w nowoczesny sprzęt. Twórcy reformy zakładają, że w ciągu trzech lat cała armia będzie w pełnej gotowości bojowej, potem rozpocznie się jej modernizacja na wielką skalę. Dziś absolutnym priorytetem jest rozwój arsenału jądrowego i broni kosmicznej oraz stworzenie nowoczesnego systemu wywiadowczo-informacyjnego. Jak zapowiadają w ministerstwie obrony, na ten cel pieniędzy na pewno nie zabraknie, a zakupy nie będą ograniczane.

Strategiczne rakiety

Rosyjskie Ministerstwo Obrony jest zdecydowane wprowadzić w tym roku na wyposażenie Buławę - odpalaną z okrętów podwodnych międzykontynentalną rakietę balistyczną. Zapadła już decyzja o zwiększeniu ilości niezbędnych prób. W tym roku ma być też ostatecznie oddany do użytku najnowszy atomowy rakietowy okręt podwodny „Jurij Dołgorukij", którego podstawowym uzbrojeniem będą właśnie w Buławy.
Strategiczne wojska rakietowe dostaną nową, międzykontynentalną rakietę balistyczną RS-24. Do końca grudnia ma zostać sformowany dywizjon stałej gotowości, wyposażony w tę broń. Jak zapewniają w ministerstwie, armia kupi też co najmniej dziesięć wyrzutni rakiet Topol-M, zwiększone zostaną zakupy rakiet powietrze-powietrze i ziemia-powietrze.
Rosjanie pracują nad modernizacją systemu Glonass (odpowiednik amerykańskiego GPS) i zapowiadają wprowadzenie na orbitę jeszcze w tym roku sputnika zwiadowczego zupełnie nowego typu. Jak zapowiada szef Roskosmosu, pomimo kryzysu w tym roku na pewno nie będzie redukcji wydatków w zakresie tegorocznego programu kosmicznych startów. Pieniędzy nie zabraknie też instytutom, prowadzącym prace nad produkcją broni z wykorzystaniem nanotechnologii. Jak zapewnił były minister obrony, wicepremier Iwanow,  takie dziedziny jak: miniaturyzacja, robotyka, nietradycyjne źródła energii nie muszą obawiać się redukcji budżetów.

Ministerstwo obrony deklaruje, że w tym roku siły zbrojne dostaną przynajmniej 30 rakiet Iskander, http://warfare.ru/rus/?lang=rus&catid=239&linkid=2279 nowe samoloty wszystkich typów, helikoptery, wyposażenie samochodów i czołgów, przeciwlotnicze kompleksy rakietowe, okręty i łodzie podwodne, przy czym nacisk ma być położony na kompleksowe przezbrajanie oddziałów.

Zostaną przyspieszone prace nad okrętem desantowym nowego typu oraz nad modernizacją samolotów MIG-29 i SU-25.  W 2009 r. swój pierwszy próbny lot odbędzie rosyjski myśliwiec piątej generacji, zbudowany z nowoczesnych materiałów i wyposażony w nowoczesną awionikę, z którym Rosjanie łączą duże nadzieje.

Redukcja bez atestu

Po reformie w armii będą trzy rodzaje sił (lądowe, powietrzne i morskie) i wojsk (strategiczne wojska rakietowe, wojska kosmiczne i wojska powietrzno-desantowe). Zostanie uproszczona struktura dowodzenia, a liczebność wojska zmniejszy się do 1 mln osób. Cięcia przewidziano przede wszystkim w korpusie oficerskim, wśród generalicji i starszych oficerów. Zredukowany będzie wojskowy personel medyczny, wiele etatów przejdzie do cywila. Część szpitali, poliklinik, lazaretów i sanatoriów zostanie zamknięta, a do roku 2013 znikną wszystkie wojskowo-medyczne instytuty. Zmiany obejmą system kształcenia wojskowego. Z obecnych 65 szkół i instytutów powstanie 10 centrów wojskowo-naukowych, a priorytetem będą prace nad nowymi technologiami.

W wojsku pracują obecnie komisje atestacyjne, które indywidualnie przesłuchują oficerów, oceniając ilość i jakość ich pracy. Zadaniem atestatorów jest określenie, czy dana osoba ma wystarczające kwalifikacje i potencjał do służby w armii o „nowym obliczu". Według portalu Vremya.ru komisje przesłuchują komendantów dywizji oraz plutonowych, sprawdzając nie tylko znajomość ogólnowojskowych dyrektyw i przepisów bojowych, ale także sprawność fizyczną. Już przeegzaminowano niemal 200 generałów i pułkowników i jak twierdzi vremya.ru, co 10 z nich nie przeszedł sprawdzianu. Ci, którzy oblali, mają być nie tylko zwalniani ze stanowisk, ale i ze służby w ogóle.

Tajne przez poufne

Szczegóły zmian, zachodzących w wojsku nie są jednak upubliczniane. Miesiąc po rozpoczęciu reformy, w listopadzie ubiegłego roku naczelnik Sztabu Generalnego Nikołaj Makarow podpisał dyrektywę, która zakazuje rozpowszechniania informacji na temat przebiegu reformy, powstających problemów i przede wszystkim nastrojów w armii. Wojskowym zabroniono kontaktować się z mediami. Oficerowie, którzy naruszą ten zakaz będą odpowiadać karnie i grozi im zwolnienie ze służby. W rezultacie - jak niedawno zauważył specjalistyczny magazyn internetowy Niezależny Przegląd Wojskowy, najbardziej charakterystyczną cechą trwającej od pół roku reformy jest to, że ani w wojsku, ani w społeczeństwie nic konkretnego na jej temat nie wiadomo. Nieznane są cele, metody, ani sposoby tworzenia "nowego oblicza sił zbrojnych". Nikt publicznie nie przedstawił obliczeń, łącznie z finansowymi. Oficjalnych komentarzy prawie nie ma. Za to niemal hurtowo zwalniani są generałowie i starsi oficerowie, dziesiątki tysięcy młodszych oficerów przenoszonych jest do cywila, a obiecane gwarancje socjalne są spełniane tylko częściowo - pisze Przegląd.

Koniec GRU

Szczególne emocje budzi reforma służb specjalnych, o której tak naprawdę wiadomo tylko, że po cichu się toczy. W mediach pojawiają się spekulacje na temat prawdopodobnej likwidacji GRU i podlegających jej jednostek specjalnych. Jeden z najczęściej powtarzanych wariantów mówi o możliwym rozparcelowaniu specnazu pomiędzy poszczególne rodzaje wojsk. Samo zaś GRU z agenturą, wywiadem kosmicznym i radiotechnicznym miałoby zostać podporządkowane Służbie Wywiadu Wojskowego.  Według innych wersji GRU może pozostać jako odrębna służba, jednak straci samodzielność i będzie podlegać Sztabowi Generalnemu. Jedyne pewne fakty to te, że już zlikwidowano stacjonującą dotychczas w Berdsku jednostkę specnzau, a kierujący GRU od 1997 r. generał Korabelnikow został zwolniony po kilku miesiącach medialnych spekulacji na temat jego sprzeciwu wobec planowanej reformy.

Zdaniem agencji Rosbalt szczegółowych informacji na temat przyszłości GRU nie ma nawet komisja Dumy ds. obrony. Mówi się, że w ramach reformy w armii może powstać nowy rodzaj wojsk - siły operacji specjalnych, jednak te informacje pochodzą z anonimowych źródeł w wywiadzie. Oficjalnie nikt ich nie potwierdził. Naczelnik sztabu generalnego Nikołaj Makarow stwierdził jedynie, że to kwestia poufna i on nie ma prawa jej komentować.


Zardzewiały kolos

Oficjalnie przeciw reformie występuje jedynie Partia Komunistyczna, ale opór wobec zmian widać też w samym wojsku. O ile armia nie ma nic przeciwko zakupom nowoczesnej broni, bo na dziś nowoczesnego sprzętu jest jedynie ok. 10 proc., to propozycje zmian organizacyjnych budzą już poważny sprzeciw. W połowie kwietnia przez kraj przetoczyła się fala mitingów, inspirowanych przez Ogólnorosyjskie Towarzystwo Oficerskie. Przeciw reformie armii protestowali m.in. oficerowie rezerwy we Władywostoku i wykładowcy uczelni wojskowych. Przeciwnicy zmian domagają się ustąpienia ministra obrony, Anatolija Serdiukowa.

Zdaniem internetowego wydania dziennika Kommersant modernizacja sił zbrojnych weszła obecnie w krytyczną fazę, a zapowiedzi polityków o nieredukowaniu wydatków na armię mogą wywołać jedynie uśmiech. W warunkach inflacji i spadku kursu rubla nawet nieokrojony budżet faktycznie okaże się mniejszy od zakładanego. Jeśli wszystkie wysiłki mają być skierowane na utrzymanie finansowania programu strategicznych sił jądrowych, to łatwo przewidzieć, że odbędzie się to kosztem zakupów broni konwencjonalnej - podkreśla Kommersant. Nawet to, co armia mimo wszystko dostanie, nie sprawdzi się w warunkach bojowych - przewidują Vremya.ru, bo w większości jest to sprzęt bez nowoczesnej elektroniki, który łatwo z kosmosu namierzyć i unieszkodliwić, zanim się dobrze ruszy.

Władze na Kremlu są jednak zdeterminowane na zreformowanie armii, która ciągle jeszcze tkwi w modelu radzieckim. Jaki będzie skutek - pokaże czas. Przyszłość reformy zależy teraz przede wszystkim od ceny ropy. Jeśli wkrótce ruszy ona do góry, rosyjskie siły zbrojne mogą rzeczywiście przybrać zupełnie nowe oblicze. 

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj