Dżakarta w ogniu
Zamachy w Indonezji
Co najmniej 9 osób poniosło śmierć a 16 zostało rannych w rezultacie eksplozji ładunków wybuchowych, które nastąpiły jednocześnie w dwóch luksusowych hotelach, w stolicy Indonezji - Dżakarcie.

Wśród ofiar w hotelach Ritz-Carlton i Marriott znajdują się najprawdopodobniej cudzoziemcy. Oba hotele usytuowane są niedaleko od siebie, w dzielnicy biznesowej Dżakarty - Kuningan. Polska ambasada informuje, że wśród ofiar nie ma naszych rodaków.

Ten sam Hotel Marriott był już celem zamachu bombowego 5 sierpnia 2003 r. Zginęło wówczas 12 osób. Do zamachu przyznała się wówczas organizacja ekstremistów islamskich Dżemaja Islamija (Wspólnota islamska), która dąży do utworzenia wyznaniowego państwa islamskiego w Azji południowo wschodniej. Ta organizacja jest również odpowiedzialna za zorganizowanie zamachów bombowych dokonanego w 2002 r. na wyspie Bali, masowo odwiedzanej przez zachodnich turystów. Zamach ten spowodował śmierć 202 osób, w większości cudzoziemców. Wśród ofiar była wtedy polska dziennikarka, Beata Pawlak.

Po zamachach na wyspie Bali o organizacji Dżemaja Islamija pisaliśmy:

Terroryzm Al-Kaidy zapuścił korzenie w Azji Południowo-Wschodniej, a jest to rejon zamieszkany przez dwie trzecie światowej populacji muzułmanów. Liderem grupy jest Abu Bakara Bashir, koordynator działalności innych radykalnych organizacji islamskich w regionie (m.in. Muzułmańskiego Frontu Wyzwolenia Moro na Filipinach, jego szyickiej, sponsorowanej przez Iran, odmiany Abu Sayaffa oraz Sił Świętej Wojny i Ruchu Wyzwolenia Aceh w Indonezji). Działalność ta ma doprowadzić – bagatela – do powstania zjednoczonego państwa islamskiego Azji Południowej i Wschodniej. Obejmowałoby ono Malezję, Indonezję, Mindanao (południowe Filipiny), Brunei i Singapur.

Za dyktatury Suharto (lata 1966–1998) Indonezją rządziła armia, która wraz z ugrupowaniami islamskimi pacyfikowała co jakiś czas tereny, na których działali silni tam kiedyś komuniści. Ze względu na tradycje hinduistyczne i buddyjskie archipelagu, którego godłem jest do dziś ptak Garuda z Mahabharaty, islam postrzegany bywa w Indonezji jako system tak samo obcy jak kolonializm i chrześcijaństwo. Tyle tylko, że islamu i jego skutków jest najwięcej. Nigdy nie był to jednak islam wojowniczy.

Modlili się do niego nawet szefowie koncernu Coca-Cola, bo czyż to nie raj: 210 mln Indonezyjczyków, przeważnie młodych, którzy ze względów religijnych nie piją ani wina, ani piwa? Islam zradykalizował się tam nie tyle pod wpływami armii, co na skutek bałaganu, jaki zapanował po upadku reżimu. W Azji tak już jest – na gruzach państwa cesarskiego w Iranie pojawił się rewiwalizm religijny. Pojawił się także w Indonezji. Wspomniany lider Grupy, Bashir, za punkt honoru stawia sobie wprowadzenie w Indonezji prawa koranicznego.

 

W bałaganie, jaki nastał po upadku dyktatur, zagubiły się gdzieś wartości. W Dżakarcie mamy bary i park z dziewczynami, w Tajlandii rozpustę, seksturystykę na Filipinach. Modelki pojawiają się nawet w muzułmańskim Xinkiangu. Pora na rządy teokracji. Bashir wykorzystał najpierw kryzys finansowy w 1997 r. w Azji i rozpoczął dżihad antychrześcijański. Umiarkowani do niedawna muzułmanie z trwogą patrzą na rozmiary korupcji, jakie ujawniono po upadku Suharto i której, póki co, wykorzenić się nie udało. W pierwszych latach niepodległości, 1945–1950, korupcja w Indonezji nie była znana w ogóle. Dziś firma Pertamina, wydobywająca, przetwarzająca i sprzedająca ropę naftową, przynosi rocznie 5 mld dol. strat! Ukute niedawno przysłowie indonezyjskie mówi: „Kiedy przenosisz się ze starego do nowego domu, szczury przenoszą się razem z tobą”. 

Ludzie wierzą Bashirowi, że prawo koraniczne położy kres zepsuciu. Nie wiedzą, biedni, że w żadnym, nawet najbardziej radykalnym, państwie islamskim szariat żadnej korupcji nie wyplenił. Jeśli zamach na Bali osiągnął jakieś cele – rozgłos, panikę, drastyczne ograniczenie ruchu turystycznego do krajów muzułmańskich (i to tak atrakcyjnych jak Malediwy), spadek inwestycji oraz ich ucieczkę do Chin, osłabienie pozycji pani prezydent Sukarnoputri oraz pogłębienie bałkanizacji Indonezji - to uświadomił zwykłym ludziom – że fundamentalizm religijny prowadzi do zbrodni.

 

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj