Obama nagrodzony
Za co ten Nobel?
Na ile komitet noblowski chciał docenić osiągnięcia Obamy, a na ile chodziło mu o to, by wesprzeć jego starania, czyli wpłynąć na politykę światową.

Pokojowe nagrody Nobla są najczęściej przewidywalne, czasem zaskakujące, niekiedy kontrowersyjne. Bardzo rzadko zdarza się, by były dawane na poczet przyszłych zasług - ostatnim takim noblistą był Jasser Arafat, który wbrew nadziejom całego świata nie zdołał doprowadzić do pokoju między Palestyńczykami a Izraelczykami. W tym roku Norwegowie przestrzelili po raz drugi, przyznając najważniejszą światową nagrodę Barackowi Obamie - za „wysiłki na rzecz ograniczenia światowych arsenałów nuklearnych i pracę na rzecz pokoju na świecie".

Nie, żeby Obama nie miał przyczynku do zasług w obu tych dziedzinach. W kwietniowym przemówieniu w Pradze przedstawił bardzo ambitną wizję świata bez broni atomowej, a w kolejnych miesiącach pokazał, że ma pomysł, jak tę wizję zrealizować. We wrześniu zrezygnował z tarczy antyrakietowej, torując drogę do nowego układu o redukcji arsenałów strategicznych między USA a Rosją, mającego zastąpić START-2, który straci ważność w grudniu tego roku. Jednocześnie wyciągnął rękę do Iranu i 1 października rozpoczął negocjacje, które mogą doprowadzić ten kraj do rezygnacji z broni atomowej.

Oba te procesy są jednak w powijakach i dziś nie sposób powiedzieć, czy zakończą się sukcesem. Zwłaszcza co do przyszłości rozmów z Iranem należy być bardzo ostrożnym, a w sprawie arsenałów strategicznych wielkim nieobecnym obamowskiej strategii pozostają Chiny. Druga wątpliwość dotyczy samego laureata: czy osiem miesięcy po objęciu urzędu to nie za wcześnie na nagradzanie przywódcy, zwłaszcza prezydenta Stanów Zjednoczonych, który ma bez porównania większy wpływ na polityczną rzeczywistość niż elektryk ze Stoczni Gdańskiej, czy birmańska opozycjonistka zamknięta od kilkunastu lat w domowym areszcie?

Narzuca się pytanie, na ile komitet noblowski chciał docenić osiągnięcia Obamy, a na ile chodziło mu o to, by wesprzeć jego starania, czyli wpłynąć na politykę światową. Wszyscy chcą, by Obamie udało się zredukować arsenały atomowe wielkich mocarstw i skłonić Iran do rozbrojenia, ale powodzenie tych planów nie zależy tylko od niego, a nagradzanie go awansem może tylko utrudnić mu zadanie. Poza tym powiększa i tak ogromny ciężar oczekiwań, jaki spoczywa na jego barkach. 

 

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj