Zamachy w Iranie
Iran-początek końca obecnej elity?
Przywódcy państwa starają się nie dostrzegać przyczyn zamachów w niezadowoleniu społecznym z powodu polityki ajatollaha Chameneiego i retoryki prezydenta Ahmedineżada.

Zamachy w Iranie pozbawiły życia sześciu najwyższych rangą dowódców Gwardii Republikańskiej. Dwa samobójcze ataki terrorystów przeprowadzone w prowincji Sistan-Beludżystan, która graniczy z Pakistanem i Afganistanem, mierzone były w przedstawicieli najważniejszej formacji zbrojnej szyickiego Iranu. Do zamachów przyznali się Żołnierze Boga, sunnicka organizacja zbrojna, która domaga się zaprzestania dyskryminacyjnej polityki Teheranu wobec mniejszości religijnych i etnicznych na terenach przygranicznych. Chodzi o szyitów i Beludżów.

Na pierwszy rzut oka wygląda to na demonstrację odnoszącą się do spraw wewnętrznych Iranu. Tymczasem władze tego kraju, postawione w niezwykle niewygodnej sytuacji, oskarżyły USA i Wielką Brytanię o inspirowanie zamachów. Dodały do tego Pakistan i Afganistan, gdzie rzekomo potęgi zachodnie prowadzą ośrodki szkoleniowe dla terrorystów antyirańskich współdziałając z... Al-Kaidą. Równie absurdalnego zarzutu nie sposób sobie wyobrazić.

Przywódcy państwa irańskiego starają się nie dostrzegać przyczyn zamachów w rosnącym niezadowoleniu grup społecznych swego kraju z powodu polityki ajatollaha Chameneiego i retoryki prezydenta Ahmedineżada. Polityka ta, ekonomicznie niedołężna, a strategicznie awanturnicza kontestowana była na ulicach Teheranu po czerwcowych wyborach, które przedłużyły władzę Ahmadineżada na następną kadencję. Demonstrantów rozpędzono, przywódców postraszono a społeczeństwu zagrożono represjami, do „wieszania na drzewach" włącznie. W swojej gestii pilnowanie porządku wewnętrznego ma Gwardia Republikańska, która ponadto posiada głos doradczy w najwyższym gronie rządzących. Są to duchowni i politycy skupieni wokół konstytucyjnej głowy państwa, ajatollaha Chameneiego. Panicznie boją się „irakizacji" Iranu, to jest interwencji zbrojnej oraz waśni etnicznych i religijnych. Sami jednocześnie grożą interwencją i to skrajną, w postaci wojny. Realizują program nuklearny, który wyjęli spod kontroli i ambicje mocarstwa regionalnego chcą zrealizować bez względu na zaniepokojenie sąsiadów. Pamiętają zarazem początki końca swego poprzednika u władzy szachinszacha Mohameda Rezy Pahlaviego, który na dwa lata przed upadkiem zbagatelizował masakrę kobiet i dzieci w jednym z prowincjonalnych miast Iranu. Pahlavi udał, że nic się nie stało. Reakcja obecnej elity władzy jest odwrotna. Wiedzą, że coś się stało, ale nie wiedzą co i nie potrafią sobie tego wytłumaczyć. Do dyspozycji mają środki przemocy. Jeśli nie potrafią z nich zrezygnować, będą musieli po czasie zrezygnować z władzy.

 

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj