Jakość życia w polskich miastach

Nasze miejsca
Polityka

Przez ponad rok, w comiesięcznym cyklu „Portrety miast polskich”, opisywaliśmy kolejne polskie metropolie.
Jerzy Bartkowski/KFP, Dariusz Zarod/East News, Maciej Rałowski, Krystian Maj/Reporter, Wikipedia

Przez ponad rok, w comiesięcznym cyklu „Portrety miast polskich”, opisywaliśmy kolejne polskie metropolie.

Most Tumski we Wrocławiu
Dariusz Zaród/EAST NEWS

Most Tumski we Wrocławiu

Co roku do miejskiego życia wkraczają kolejne fale młodych dobrze wykształconych ludzi – przez lata ich udział w strukturze miejskiej ludności znacznie się powiększył. Nie tworzą, jak niegdyś klasa robotnicza, jednolitej formacji – są zindywidualizowani, mają zróżnicowane potrzeby i kompetencje do ich coraz głośniejszego artykułowania. Jedni chcą ścieżek rowerowych, inni troszczą się o los motyli, jeszcze inni bronią barów mlecznych. Co gorsza, nie wszyscy zachwycają się wspaniałymi inwestycjami – piękne stadiony świecą pustkami, bo sport dziś Nowi Mieszczanie uprawiają na ulicach, masowo uczestnicząc m.in. w miejskich maratonach.

Łączy ich jednak, niezależnie od tego, czy mieszkają w Warszawie, Lublinie czy Katowicach, nowe w Polsce poczucie dumy ze swojego miejsca, z jego wyjątkowej tożsamości, która nie jest czymś danym, narzuconym przez abstrakcyjną elitę, lecz wynikiem aktywnego procesu odkrywania i konstruowania, często w atmosferze konfliktu. To zjawisko ujawniające się na całym świecie. Francuski socjolog miasta Michel Lussault twierdzi wręcz, że dawne napięcia i walki klasowe widoczne w miastach przemysłowych zastąpione zostały przez walki o miejsca. Niestety, wielu włodarzy polskich metropolii objęło władzę w czasie, gdy tych nowych walk jeszcze nie było i nie wszyscy rozumieją – zadowoleni, że wierny elektorat zapewnia co cztery lata reelekcję – jak bardzo zmieniła się miejska społeczna substancja.

Nowa miejska świadomość

W przywoływanym już nowym Niezbędniku Inteligenta „Miasta i ludzie” opisujemy m.in. polski historyczny fenomen – brak tradycji mieszczańskiej i samych mieszczan. Nasze metropolie (może poza Krakowem i Poznaniem) zostały po wojnie zaludnione przez ludzi przyjezdnych, często wiejskiego pochodzenia, którzy potem stali się wielkomiejskim i wielkoprzemysłowym proletariatem. Nowa klasa średnia, jaka zaczęła się formować po przemianie 1989 r., znów, w znacznej części, jest „dojezdna” lub „przejezdna”, to znaczy z miasta korzysta w ograniczonym stopniu, dom–praca–galeria–dom. Dopiero młode pokolenie zaczyna autentycznie wrastać w miasto, tworzyć jego społeczną strukturę.

Nowe formy miejskiej podmiotowości coraz częściej przestają ograniczać się jedynie do walki o miejsca, lecz nabierają świadomości politycznej. Inicjatywy referendalne w Warszawie, Krakowie i mniejszych ośrodkach, nawet jeżeli były politycznie zmanipulowane i zawłaszczone przez zawodowych polityków, miały autentyczne podłoże i wyrażały potrzeby, na które dotychczasowy system samorządowej demokracji pozostawał głuchy. System ten nie daje wielkich szans na wprowadzenie do głównego nurtu miejskiej polityki nowych sił manifestujących swoją obecność w obecnej kampanii wyborczej. Jednak Porozumienie Ruchów Miejskich ze swoimi kandydatami czy Partia Zieloni z Joanną Erbel kandydującą na prezydent Warszawy pokazują, że w polskich metropoliach zmieniła się nie tylko infrastruktura.

W demokracji wszakże, jak w piłce nożnej, gra toczy się do ostatniego gwizdka, nie przesądzamy więc o ostatecznych wynikach wyborów. Niezależnie kto wygra, musi mieć świadomość, że obejmie władzę w szczególnym historycznym dla polskich miast momencie, w którym kumulują się kluczowe dla przyszłości procesy: konsekwencje (dobre i złe) dotychczasowej polityki rozwojowej, przemiany społeczno-kulturowe i nowa perspektywa finansowa Unii Europejskiej. A wszystko to w kontekście globalnych zmagań z kryzysem gospodarczym i jego skutkami. Gra o przyszłość polegać będzie na takim wykorzystaniu tych środków, by w jak najpełniejszym stopniu zagospodarować energię nowej miejskiej podmiotowości, w całym jej kreatywnym i innowacyjnym zróżnicowaniu.

W tym jednak celu polityka miejska będzie musiała się zmienić, uzupełnić demokratyczny rytuał powtarzanych co cztery lata wyborów o włączenie zaangażowanych obywateli do współzarządzania miastem.

To już się dzieje: budżet partycypacyjny, inicjatywa obywatelska, rady obywatelskie, tworzenie dokumentów strategicznych z udziałem partnerów społecznych, włączanie aktywistów społecznych do struktur zarządzania miastem – lista eksperymentów i innowacji wydłuża się, czas teraz, by ten właśnie eksperymentalny i innowacyjny sposób myślenia i zarządzania miastami stał się regułą. Po roku portretowania polskich miast wiemy jedno: niezależnie od ich wielkości i zamożności mogą być dobrymi miejscami do życia. Ale nie muszą.

PS Wkrótce ruszymy w Polskę, by przyjrzeć się mniejszym miastom – stolicom byłych województw. Żyje w nich 2,8 mln Polaków. Każdy z nich codziennie rano musi znaleźć odpowiedź na pytanie: co można robić w Ostrołęce, Siedlcach, Radomiu czy Pile? Już wkrótce wraz z Wydawnictwem Karakter i radiową Trójką zaprosimy czytelników POLITYKI do współtworzenia reporterskiego projektu dokumentalnego poświęconego właśnie 33 byłym miastom wojewódzkim. Koordynatorem przedsięwzięcia będzie nasz współpracownik red. Filip Springer. Już dziś zapraszamy do kontaktu pod adresem: projekt33@filipspringer.com

***

Jakie kryteria przyjęliśmy?

Wybierając kryteria naszego rankingu, za wzór przyjęliśmy zestawienie pod nazwą „Better Life Index” przygotowywane przez OECD, organizację zrzeszającą najlepiej rozwinięte państwa świata. Wyróżnia ona dziesięć kategorii ilustrujących różne aspekty jakości życia. Są nimi: warunki mieszkaniowe, dochody, praca, wspólnota, edukacja, środowisko, społeczeństwo obywatelskie, zdrowie, zadowolenie z życia i bezpieczeństwo. Do tych kategorii dodaliśmy jeszcze jedną, którą nazwaliśmy jakością samorządu.

Dla każdej kategorii wybraliśmy od dwóch do czterech różnych kryteriów. Przykładowo dla pracy były nimi stopa bezrobocia i wskaźnik aktywności zawodowej, a dla edukacji – wydatki na oświatę w przeliczeniu na mieszkańca, średni wynik egzaminu gimnazjalnego z języka polskiego i matematyki oraz odsetek dzieci w wieku 3–4 lat chodzących do przedszkoli. W przypadku każdego kryterium miasto z najlepszym wynikiem otrzymywało 100 pkt, a to z najgorszym – 0. Dla innych miast wyliczaliśmy wartość pośrednią. W przypadku większości kryteriów (np. liczba lekarzy, frekwencja w wyborach, przeciętne wynagrodzenie) za najlepszy uznawaliśmy wynik najwyższy. Jednak w przypadku liczby samobójstw, stopy bezrobocia czy masy odpadów najlepszy był oczywiście wynik najniższy.

Następnie obliczaliśmy średnią arytmetyczną dla kryteriów w obrębie każdej kategorii. Na koniec wyciągnęliśmy średnią z wyników dla wszystkich jedenastu kategorii i tak powstał ostateczny Indeks Jakości Życia. Teoretycznie maksymalny jego wynik to 100 pkt, a minimalny – 0 pkt.

***

Architektoniczny i urbanistyczny ranking polskich miast

  1. Wrocław 139 pkt.
  2. Gdańsk 135 pkt.
  3. Warszawa 134 pkt.
  4. Kraków 133 pkt.
  5. Poznań 132 pkt.
  6. Katowice 126 pkt.
  7. Bydgoszcz 120 pkt.
  8. Lublin 112 pkt.
  9. Olsztyn 112 pkt.
  10. Łódź 110 pkt.
  11. Szczecin 108 pkt.
  12. Rzeszów 104 pkt.
  13. Toruń 102 pkt.
  14. Białystok 92 pkt.

W rankingu najładniejszych miast uwzględniliśmy 20 kategorii ocen, m.in.: ład urbanistyczny i estetyczny, tereny zielone, komunikacja miejska, sztuka w mieście czy przestrzenie publiczne. Pełny ranking wraz z opisem metodologii w naszym Niezbędniku Inteligenta „Miasta i ludzie”.

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj