Jak samorządy dbają o kulturę

Wolne miasta
Poznański festiwal Malta w tym roku nie otrzymał dotacji od Ministerstwa Kultury.
Maciej Zakrzewski

Poznański festiwal Malta w tym roku nie otrzymał dotacji od Ministerstwa Kultury.

Noc Kultury w Lublinie
Piotr Jaruga

Noc Kultury w Lublinie

audio

AudioPolityka Edwin Bendyk Urszula Schwarzenberg-Czerny - Wolne miasta

Tu Celiński wskazuje jako przykłady Gdańsk – silnie wspierający rozwój żywej kultury poza klasycznymi instytucjami, Poznań wybijający się strategią wspierania organizacji pozarządowych, Warszawę z jej programem edukacji kulturalnej, Lublin ze swoim zintegrowanym myśleniem o mieście i jego kulturze. Koszalin finiszujący z pracami nad strategią dla kultury. Nie brakuje mniejszych ośrodków, jak Jelenia Góra i błyszczący na kulturalnym firmamencie Sopot. To znowu tylko ilustracje, w połowie lipca Narodowe Centrum Kultury ogłosi ranking miast najbardziej sprzyjających kulturze, opracowany przez zespół DNA Miasta.

Przywołany przez Artura Celińskiego Lublin to rzeczywiście szczególny punkt w archipelagu samorządowych wysp kultury w Polsce. Dzieje się dużo i dla każdego, o czym najlepiej można się przekonać co roku na początku czerwca podczas Nocy Kultury. Zapalnikiem przemian stały się starania Lublina o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury (w ostatecznym rezultacie wygrał Wrocław). Praca nad aplikacją wywołała niezwykłe zaangażowanie nie tylko środowisk profesjonalnie zajmujących się kulturą, ale także organizacji społecznych, aktywistów i mieszkańców. Odkryli, że mają okazję do opowiedzenia sobie miasta na nowo, a wspólna rozmowa i praca ich zintegrowała. Gdy więc Waldemar Tatarczuk, dyrektor Galerii Labirynt, rzucił hasło, by tydzień po tegorocznej Nocy Kultury zorganizować Kongres, nie musiał się obawiać o brak odzewu.

Programu Kongresu nie tworzył żaden komitet, tylko sami jego uczestnicy (zarejestrowało się ich blisko 300) – w toku prac przygotowawczych zgłosili ponad 40 tematów, które w trakcie obrad podjęły stoliki robocze. Krzysztof Żuk, prezydent miasta, podczas debaty otwierającej Kongres zapowiedział, że czeka na dobre propozycje i szczególnie liczy na rozwiązania zwiększające uczestnictwo w kulturze i sprawach miasta. W odpowiedzi Kongres wypracował kilkaset postulatów – ich liczba nie jest jednak miarą apetytu ludzi kultury na miejską kasę. Bo ich treść pokazuje, że po wielkiej mobilizacji związanej ze staraniami o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury nadszedł czas dostrajania powstałego wówczas systemu i żmudna robota, by włączyć w życie miasta ludzi z niepełnosprawnościami, studentów spoza miasta i z zagranicy, imigrantów, otworzyć instytucje na nowe zjawiska i potrzeby mieszkańców, poprawić mechanizmy dystrybucji pieniędzy, których mimo rosnących nakładów z kasy miejskiej ciągle jest zbyt mało. – Kongres był spotkaniem bardzo rzeczowym, pełnym namysłu, bez euforii, ale i bez poczucia jakiegoś kryzysu. W niektórych głosach pojawiała się tęsknota za jakimś nowym wielkim wyzwaniem i mobilizacyjnym zrywem, jednak przeważało przekonanie, jak wiele można zmienić, usprawniając istniejący system. Dużą wartością Kongresu było spotkanie różnych środowisk, otwierające perspektywy wspólnego działania – podsumował Waldemar Tatarczuk.

Kulturalny populizm

Dojrzałość, jaką osiągnął Lublin w tworzeniu ekosystemu miejskiej kultury, nie jest, niestety, w polskim samorządzie normą. Gorzej – nawet, gdy taki system już powstanie, nie ma gwarancji jego trwałości i rozwoju. Jak zauważa Wojciech Szuniewicz, dyrektor Krotoszyńskiego Ośrodka Kultury, przekleństwem samorządu jest populizm kulturalny, który wyraża się w tym, że gminne pieniądze wydawane są głównie na rozrywkę i disco polo, a nie na aktywność kulturotwórczą. I przekonuje, że gdyby samorządy skoncentrowały się na wspieraniu kultury, kierując się kryterium jakości, a nie ulegały prostym gustom, w Polsce doszłoby do rewolucji kulturalnej i zwiększenia uczestnictwa w kulturze. Na razie udaje mu się w Krotoszynie: – Trzy lata temu namówiłem radę miejską, żeby nie robić dni miasta, tylko zrealizować cykl dobrych koncertów Więc Wiec, w trakcie których wiecujemy na rzecz uczestnictwa w kulturze. Zmianę kontynuuję, ale oprócz dużego wsparcia spotkał mnie za to też zalew hejtu, włączania mnie do rozgrywek politycznych.

Podejście łączące jakość z atrakcyjnością oferty jest możliwe nie tylko w Krotoszynie i Lublinie, co pokazują doskonale stołeczne Bemowskie Centrum Kultury, kierowane przez Marcina Jasińskiego, gdzie odbyła się premiera nagradzanego spektaklu „Piłkarze” w reżyserii Małgorzaty Wdowik, czy Białołęcki Ośrodek Kultury, w którego ofercie można znaleźć m.in. koncert Jana Garbarka. Z kulturą w samorządach jest jak z demokracją. Może być przestrzenią zaangażowania i uczestnictwa dla każdego, może być obszarem wykluczeń, może też przekształcić się w populistyczną arenę żywiącą się łatwymi emocjami tłumu. Dlatego – jak podkreśla Aleksandra Szymańska z gdańskiego Instytutu Kultury Miejskiej – ważne jest, by obszar kultury nie był poddawany bezpośrednim naciskom politycznym, przed czym najlepszą ochronę stanowi przestrzeganie autonomii instytucji kultury i sztuki, wolności artystów i dbanie o pluralizm w dystrybucji środków.

W apelu Pawła Łysaka do samorządu, by wziął na poważnie odpowiedzialność za kulturę i sztukę, uwidacznia się więc podwójna stawka: rozwoju samej kultury, jak i stanu demokracji w Polsce.

Współpraca: Urszula Schwarzenberg-Czerny

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj