Co się działo w sztabach? Relacje i wypowiedzi polityków
PiS
Polityka

PiS

.Nowoczesna Ryszarda Petru
Mateusz Marchwicki/Polityka

.Nowoczesna Ryszarda Petru

Kazimiera Szczuka: – Nie byłam zaskoczona wynikiem, gdyż jestem urodzoną pesymistką i w pewnym momencie wyczułam, że spełni się czarny scenariusz i wcale nie będzie lepiej w tym polskim Sejmie. Myślę, że to się zaczęło przy negocjacjach koalicyjnych, kiedy partia Razem nie chciała wejść do Zjednoczonej Lewicy, stawiała warunki niemożliwe do spełnienia i nie chciała współpracować. Zamęt w ludzkich głowach był tak duży, że wiadomo było, że mogą zdarzyć się rzeczy nieoczekiwane. I w pewnym momencie ja już wiedziałam, że ludzie chcą oddawać swój głos w poczuciu słuszności. To jest dobre w demokracji, ale są też takie sytuacje, w których walczymy o to, by lewica była w Sejmie, i tu wyszło na to, że tam niestety nie będziemy. Partii Razem należy zapewne pogratulować, tylko ten wynik jest żaden, bo oni też nie wchodzą do Sejmu. Dobrze, że dostaną dotację i niech działają, a to, czy wrócimy do rozmów z nimi, zależy od Basi Nowackiej.

Leszek Miller: – Będziemy się zastanawiać, co dalej, ale nie dzisiaj. To wymaga spokojnego rozważenia i dokonania spokojnej analizy, czemu ten wynik jest taki, jaki jest. Co mnie najbardziej zaskoczyło? Dominacja PiS jest bardzo widoczna, klęska Platformy jest oczywista. Widoczny jest też sukces tych mniejszych ugrupowań, które weszły do Sejmu, zwłaszcza tych, które znalazły się tam po raz pierwszy.

Polacy wybrali PiS, które ma teraz historyczną odpowiedzialność za Polskę, a my za cztery lata będziemy mogli ocenić, jak ten czas wykorzystało. Trzeba pogratulować PiS, bo jest zwycięzcą. Każde ugrupowanie, które rozpoczyna sprawowanie władzy, robi to z dobrymi intencjami. Potem okazuje się, że albo problemy są większe niż przypuszczano, albo staje się coś innego i potem przychodzi egzamin, który się albo zdaje, albo nie.

Zobaczymy, czy nasza koalicja przetrwa. Jest taka szansa, ale na pewno ten dzisiejszy wynik nie jest optymistyczny. Wszyscy się spodziewali więcej, że to będzie dwucyfrowy wynik. Trzeba się spokojnie zastanowić, dlaczego ten wynik jest, jaki jest, a to, czy będę traktował ten wynik jako osobistą porażkę, okaże się, gdy poznam wyniki ze swojego okręgu wyborczego.

Partia Razem

Wieczór wyborczy zorganizowano w warszawskim kinie Luna. W ok. 400-osobowej sali panowała piknikowo-rodzinna atmosfera. Jeszcze przed ogłoszeniem wyników, przygotowując się do wejścia na żywo jednej z telewizji, żartowano: „słuchajcie, zajmijmy miejsca na przodzie sali, bo wyglądamy jak PSL”.

Po ogłoszeniu wyników młodzi działacze Razem nie kryli radości i wzruszenia. Wielu umiało wydusić z siebie jedynie: „to niesamowite, co się stało”; jąkając się i przepraszając za to, że nie wiedzą, co powiedzieć więcej.

Jedna z liderek Razem Marcelina Zawisza podkreślała, że sukces partii wynika z przekonania, że inna polityka jest możliwa.  Nie zawiedziemy swoich wyborców  zapewniała.  Można zbudować masowy, demokratyczny ruch polityczny, który łączy wspólną wizję kraju, który walczy o prawa pracownicze, występuje przeciwko śmieciówkom i samozatrudnieniom. Nasza siła jest w tym, że będziemy razem niezależnie od wszystkiego, jesteśmy dzisiaj, będziemy jutro, bo walka o prawa pracownicze trwa.

Z kolei pełnomocniczka finansowa partii mówiła przez łzy, powstrzymując płacz:  Na początku cała nasza partia mieściła się w mieszkaniu Marceliny. Myśleliśmy, liczyliśmy na to, że we wrześniu będzie nas 200 osób. A teraz nie mieścimy się już w kinie. W międzyczasie udało nam się zrobić wszystkie rzeczy, które wydawały nam się kiedyś niemożliwe. Zarejestrowanie komitetu wydawało nam się niemożliwe, zebranie podpisów wydawało nam się niemożliwe...

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj