Marek Henzler
9 czerwca 2010

Szlak cystersów

Módl się i pracuj, i czytaj

Są uznawani za prekursorów zjednoczonej Europy, nic dziwnego, że kulturowy szlak turystyczny drogami cystersów – z polskim odgałęzieniem – powstał z inicjatywy Rady Europy. Dewizą zakonników było: Ora et labora et lege.

Początek zakonowi cystersów dało benedyktyńskie opactwo w Molesmes we Francji, którego opat św. Robert uznał, że na nowo trzeba odrodzić regułę św. Benedykta i w 1098 r. założył klasztor w Cîteaux (łac. Cistercium). Jego dzieło kontynuowali święci: Alberyk, Stefan, a zwłaszcza Bernard z Clairvaux, za którego rządów zakon przeżył złoty wiek rozwoju. W roku jego śmierci (1153 r.) istniało już 345 opactw.

Św. Bernard był wielkim krytykiem wcześniejszej architektury sakralnej. W kościołach nie podobała mu się liczba, wielkość oraz kosztowne wyposażenie kaplic, które miały przeszkadzać wiernym w skupianiu się na modlitwie. Kierowana przez niego cysterska kapituła zakazała m.in. budowania wież dzwonniczych, wstawiania do kościołów rzeźb i obrazów, z wyjątkiem obrazu Zbawiciela Chrystusa, wykonywania wielobarwnych posadzek, zalecała też usunięcie witraży.

Klasztory cysterskie miały być budowane poza miastami, wśród pól i lasów, koniecznie nad płynącą wodą, którą wykorzystywano do poruszania młyńskich kamieni i innych urządzeń. Powołując filię opactwa, z czasem przekształcaną w samodzielny klasztor, w akcie lokacyjnym zabiegano o odpowiednie dla niej uposażenie. Nowego opata posyłano tam wtedy, kiedy gotowych do wyjazdu z nim było co najmniej 12 mnichów, a na miejscu stały już: kaplica, refektarz, sala sypialna, furta i dom dla gości. Tak, aby mnisi od początku mogli „służyć Bogu i żyć według reguły”.

Po śmierci św. Bernarda – jak pisze w swoich opracowaniach prof. Ewa Łużyniecka, specjalistka od cysterskiej architektury – reguł tych już tak nie przestrzegano. Wprowadzano innowacje wynikające z lokalnej sytuacji gospodarczej, ukształtowania terenu i rozpowszechniania się gotyku, a później baroku. Do kościołów wróciły witraże, rzeźby i kolorowe posadzki.

Pałace opatów

Zmianom nie ulegał układ funkcjonalny cysterskich opactw. Prezbiterium kościoła było skierowane na wschód. Do południowej strony kościoła (by jego bryła nie zasłaniała promieni słońca niosących oświetlenie i ciepło) przylegały zabudowania klasztoru (klauzury). W kościele, z przodu, w ozdobnych ławach-stallach zasiadali mnisi, a z tyłu konwersi (bracia bez ślubów kapłańskich, zajmujący się pracą fizyczną). Wewnętrzne tzw. nocne schody łączyły kościół z klasztorem, budowanym zazwyczaj na rzucie kwadratu. Wirydarz (wewnętrzny dziedziniec) otoczony był krużgankami, z których wiodły przejścia do klasztornych pomieszczeń. Najważniejsze to: kapitularz (miejsce obrad mnichów), fraternia (miejsce pracy), łączona niekiedy ze scriptorium (tu kopiowano księgi), refektarz (jadalnia), karcer, dormitoria (sypialnie, oddzielne dla mnichów i konwersów), armarium (miejsce do przechowywania ksiąg), furta, audytorium (rozmównica), kuchnia, spiżarnie i latryny.

Obok klasztoru stawiano budynek nowicjatu, infirmerię (szpital), wydzielano miejsce na cmentarz i herbularius (ogród do uprawy leczniczych roślin), budowano spichlerz, piekarnię, chlewy, stajnie, domy dla czeladzi, młyn, browar, kuźnię i warsztaty dla rzemieślników. Zakładano też stawy rybne (to cystersi wprowadzili karpia na wigilijne stoły), ogrody i parki krajobrazowe (jak w Rudach koło Rybnika). Opaci początkowo mieszkali z mnichami. Z czasem zaczęto im stawiać okazałe pałace, przepychem przewyższające niekiedy magnackie rezydencje, nijak mające się do surowych reguł ustanowionych przez ojców-założycieli. Także okazałe kamienice-pałace w miastach (jak choćby dla opata z Henrykowa przy rynku w Ziębicach) i letnie rezydencje. W lesie obok pocysterskiego opactwa w Krzeszowie, na środku stawu na potoku Cedron, do dziś stoi letni pawilon opata. Biblijne nazwy noszą 32 kaplice na przebiegających tędy dróżkach kalwarii.

Cystersi od benedyktynów przejęli dewizę ora et labora (módl się i pracuj), która ma i trzeci, mniej znany człon – et lege (i czytaj). Nazywani byli białymi bądź szarymi mnichami (od białego habitu, na który ojcowie nakładali chroniący ich od zabrudzenia przy pracy fizycznej czarny szkaplerz, a konwersi – szary). Modlitwa, posty, praca fizyczna i dbałość o rozwój umysłowy spowodowały, że cysterskie opactwa szybko wyrosły na lokalne ośrodki kultury i gospodarki. A opaci pożyczkami wspomagali niejeden książęcy i królewski skarbiec.

Struktura zakonu przypominała sieć. Klasztory stawiano w odległości co najmniej 10 mil burgundzkich (ok. 50 km) od siebie. Każdego roku w klasztorze macierzystym odbywały się zjazdy opatów z klasztorów filialnych. Zapewniało to kontrolę przestrzegania zakonnych reguł oraz sprzyjało wymianie informacji o najlepszych metodach zarządzania klasztornymi dobrami i upowszechnianiu postępu w rolnictwie, rzemiośle i architekturze. Pozytywny wpływ cystersów na rozwój gospodarki dostrzegali świeccy możnowładcy i sami zabiegali o zakładanie na swoich ziemiach nowych klasztorów.

Mnisia roztropność

Pierwsze cysterskie klasztory na ziemiach polskich były filiami opactw z Francji, Niemiec i Danii. Najstarszy ufundowano w 1140 r. w Brzeźnicy (obecnie Jędrzejów), gdzie i dziś mamy cysterskie opactwo, z unikatowymi polichromiami i organami oraz sanktuarium bł. Wincentego Kadłubka, biskupa krakowskiego i historiografa – u kresu życia cystersa. Jędrzejów leży na małopolskiej pętli szlaku, na której do dziś zachowały się zajmowane przez cystersów opactwa i parafie: w Wąchocku, Mogile, Szczyrzycu i Sulejowie. W tym ostatnim możemy obejrzeć XIII-wieczną bryłę romańskiego kościoła św. Tomasza z dobudowanym do niego kapitularzem ze sklepieniem wspartym na jednej kolumnie (jest w nim małe muzeum). Opactwo otaczają mury obronne z dobrze zachowanymi basztami, a część dawnych klasztornych budynków zajmuje hotel.

Wąchock znany jest w Polsce z dowcipów o jego mieszkańcach i sołtysie (choć sołtysa tu nie ma). Miasteczkiem rządzi burmistrz i tytuł do sławy powinno ono mieć z powodu ufundowanego tu w 1179 r. klasztoru, który pozostał klasycznym przykładem funkcjonalnej cysterskiej architektury. Niegdyś słynął ze swego bogactwa. Mnisi założyli przy nim własne huty, kuźnice, a także winnice. Godny obejrzenia jest tu kościół, zbudowany z na przemian układanych brył czerwonego piaskowca spod Wąchocka i jasnego spod Kunowa oraz kapitularz, uważany za najpiękniejsze wnętrze romańskie w Polsce. Jest i muzeum z ciekawymi pamiątkami po naszych narodowych zrywach – od powstania kościuszkowskiego po Solidarność.

Brat Albert, który od 24 lat strzeże tu furty, przyznaje, że klasztor odwiedza coraz mniej dużych grup, a zwiększa się liczba turystów indywidualnych. Wąchoccy cystersi rok temu zapowiadali, że niebawem w podziemiach otworzą klasztorną restaurację. – Pozostaje to w naszych planach – przyznaje o. Eugeniusz Augustyn, wąchocki opat – ale kiedy mamy kryzys, musimy postępować roztropnie.

Klasztorne muzeum znajdziemy też w opactwie w Szczyrzycu koło Limanowej, obsadzonym przez mnichów przybyłych z klasztoru w Jędrzejowie. Istnieje ono nieprzerwanie od 775 lat i to właśnie mnisi ze Szczyrzyca w 1945 r. wskrzesili swój macierzysty klasztor w Jędrzejowie, skasowany przez carskiego zaborcę. Szczyrzyc słynął niegdyś z browaru, gdzie warzono niskoprocentowe piwo. Jego produkcji już nie udało się wznowić. Wygrała ekonomia i obawy, że pojawią się zarzuty, iż Kościół nawołuje wiernych do trzeźwości, a zarazem sam ich rozpija...

Perły w pętli

Z pętli małopolskiej, gdzie dominuje architektura romańska (z późniejszymi elementami gotyku i baroku), najbliżej jest do pętli śląskiej, gdzie króluje barok. Kilku cystersów do dziś prowadzi parafię w Henrykowie. W ogromnym opactwie, w którym do 1990 r. była szkoła rolnicza, zajmują kilka pokoi. W pozostałych jest m.in. filia wrocławskiego seminarium duchownego i katolickie gimnazjum. Na stałe rezyduje tu kardynał Henryk Gulbinowicz, emerytowany metropolita wrocławski.

W kościele, po którym oprowadza o. Czesław, koniecznie należy obejrzeć słynne henrykowskie stalle i pierwszy na ziemiach polskich nagrobek książęcych małżonków. A w klasztorze – reprint słynnej księgi henrykowskiej (oryginał jest we Wrocławiu), w której opat Piotr, spisując klasztorne dobra i sługi, opisując chłopa z pobliskiej wsi, w 1270 r. do łacińskiego tekstu wtrącił pierwsze zapisane zdanie w języku polskim: „Day, ut ia pobrusa, a ti poziwai” (Daj, niech ja pokręcę, a ty odpoczywaj – tłumaczenia są różne). Chodziło o żarna. Jedni badacze uważają, że chciał żonie pomóc, a inni, iż dość miał już jej nieudolnej pracy.

Koniecznie należy też odwiedzić Krzeszów, perłę barokowej architektury i sztuki. Po wojnie parafię prowadzili tu cystersi, a klasztor objęły benedyktynki wysiedlone ze Lwowa. W 2006 r. cysterski proboszcz został wybrany na opata w Wąchocku, a to skłoniło legnicką kurię, właścicielkę całego klasztornego zespołu, do rozstania się z pozostałymi cystersami i obsadzenia parafii diecezjalnymi księżmi.

Obejrzeć tu należy bazylikę z imponującą barokową fasadą i Mauzoleum Piastów Śląskich, kościół św. Józefa (niegdyś siedziba bractwa, powołanego do walki ze skutkami reformacji) z malowidłami Michaela Willmanna, zwanego śląskim Rembrandtem. Warto powędrować dróżkami miejscowej kalwarii choćby pod Betlejem – letnią rezydencję opatów, dziś już prywatną własność.

Obrazy Willmanna znajdziemy też w pocysterskim opactwie w Lubiążu, niedaleko Wołowa. Pierwsi cystersi z klasztoru Pforte z Turyngii pojawili się tu w 1163 r., a ich przybycie nie było przypadkowe. Zaprosił ich książę śląski Bolesław Wysoki, odwdzięczając się za gościnę udzieloną w tym klasztorze jego wygnanemu z kraju ojcu – księciu Władysławowi II. Sam też w Turyngii spędził 17 lat. W lubiąskim scriptorium powstało wiele ksiąg – pomników średniowiecznego piśmiennictwa oraz... sfałszowanych dokumentów potwierdzających klasztorne nadania i przywileje. Opactwo rozwijało się aż do wojen z husytami. Drugi okres rozkwitu nastał po wojnie trzydziestoletniej, kiedy wybudowano nowy barokowy zespół klasztorny o rozmiarach 118 na 223 m! Po kasacie klasztoru w 1810 r. był tu wojskowy szpital, potem dom opieki dla umysłowo chorych arystokratów, a w czasie II wojny – fabryka zbrojeniowa, zaś po niej, do 1948 r. – szpital dla czerwonoarmistów. Klasztor ogołocono z barokowego wyposażenia i dziś trwa renowacja ponad 300 pomieszczeń. Pracy jest na lata. Można już zwiedzać: Salę Książęcą (z plafonem o powierzchni ok. 300 m kw. z namalowaną apoteozą wiary katolickiej), Jadalnię Opata, Bibliotekę i Zakonny Refektarz Letni. Klasztornym kompleksem zarządza Fundacja Lubiąż.

Śląską pętlę zamyka opactwo cysterek w Trzebnicy. W początku XIII w. rozpoczęto tu budowę jednego z pierwszych w Polsce kościołów z cegły, w stylu romańskim, do którego później dobudowano pierwszą w Polsce kaplicę w stylu gotyckim. W efektownym grobowcu spoczywają tu szczątki św. Jadwigi Śląskiej. Była żoną księcia Henryka Brodatego. Po 19 latach małżeństwa i urodzeniu siedmiorga dzieci złożyła śluby czystości i osiadła przy klasztorze, którego była współfundatorką (z mężem). Ksienią w nim była ich córka Gertruda. Jadwiga wszystkich zakonnych ślubów nie złożyła – tłumaczy oprowadzająca po klasztorze boromeuszka (niemieckie cysterki wyjechały z Trzebnicy w 1945 r.). – Była nie tylko świętą, ale i roztropną kobietą. Gdyby złożyła wszystkie śluby, cały majątek musiałaby oddać klasztorowi. Wolała z nim pozostać i sama wspierać biednych, więźniów i chorych. Jadwiga w 1267 r. została kanonizowana. Czczona jest jako patronka Polski i Śląska.

Kasacja i odnowa

Okres świetności cystersi mają już za sobą. Ich bogate klasztory plądrowali m.in. Mongołowie, husyci i Szwedzi. Już w XVI w. część zlikwidowano, kiedy świeccy władcy na Pomorzu Zachodnim przeszli na protestantyzm. Cysterskim klasztorom na Śląsku nie przysłużyła się wojna trzydziestoletnia, a ostateczny cios zadał im król pruski Fryderyk Wilhelm III, wydając w 1810 r., kiedy potrzebował gotówki na wojnę z Napoleonem, edykt o ich kasacie. Klasztorne dobra (po licytacjach) przechodziły w ręce wysokich pruskich urzędników i dowódców, a także bliskiej rodziny króla, m.in. jego siostry, królowej niderlandzkiej Wilhelminy. Cysterskie klasztory polikwidowano w zaborze rosyjskim. Stosunkowo najlepiej białym mnichom wiodło się w zaborze austriackim. Opactwa w Mogile i Szczyrzycu ciągłą historyczną obecność w jednym miejscu zachowują od prawie 800 lat.

Po ostatniej wojnie doszło do kolejnych zmian użytkowników cysterskich i pocysterskich obiektów. Klasztor w Bardzie przejęli redemptoryści, w klasztorze w Paradyżu jest seminarium diecezji zielonogórskiej, a w Obrze – seminarium oblatów. Pocysterskie kościoły w Gdańsku Oliwie i Pelplinie są dziś katedrami, a w klasztorze w Cedynie powstał prywatny hotel. W dawnym klasztorze cysterek w Chełmnie szarytki prowadzą specjalistyczny zakład dla upośledzonych kobiet. Pocysterski kościół w Koszalinie służy dziś wyznawcom prawosławia.

Informacje praktyczne

Wiele informacji dotyczących historii zakonu cystersów w Europie i w Polsce, miejsc cysterskich w Polsce, a także mapę szlaku znajdziemy na oficjalnej stronie szlaku www.szlakcysterski.org. W katalogu miejsc cysterskich możemy wyszukać interesującą nas miejscowość, poznać historię dawnego czy istniejącego do dziś opactwa i dowiedzieć się, co interesującego znajdziemy tam do obejrzenia. Są tam też adresy klasztorów i numery telefonów, zazwyczaj na klasztorną furtę, gdzie furiant poinformuje nas, czy i jakie są możliwości obejrzenia klasztoru. Warto wiedzieć, że w niektórych obiektach są dziś inni gospodarze, choćby diecezjalne czy zakonne seminaria duchowne, zakłady opiekuńcze, a nawet hotele i warto się upewnić, czy wszędzie będziemy oczekiwanym gościem. Na oficjalnej stronie szlaku warto zaglądać do zakładki Aktualności, gdzie pojawiają się informacje i kalendaria imprez (odpustów, jarmarków, turniejów, czy naukowych konferencji) związanych z cysterskim zakonem.

Wiele podobnych informacji, firmowanych już przez samych cystersów, znajdziemy na stronie Polskiej Kongregacji Cystersów www.cystersi.pl. Są tu też linki do istniejących jeszcze opactw. Źródłem wiedzy mogą też być internetowe strony pasjonatów historii średniowiecza i architektury czy historii Kościoła, ale powinniśmy je traktować z dużą ostrożnością, w zasadzie jako sygnał do sprawdzenia, bo pasja autorów takich stron, nie zawsze pokrywa się z ich wiedzą.

Cysterskie klasztory zwiedzać można przez cały rok, ale należy pamiętać, że w czynnych klasztorach są przerwy w zwiedzaniu na czas modlitw i posiłków zakonników. W większości obiektów płaci się za wstęp i oprowadzanie (od 3-5 zł), niekiedy też za parking. Mile widziane są dodatkowe datki - co łaska. Najlepiej jest podróżować samochodem, ale przy pokonywaniu mniejszych odcinków szlaku dobrym rozwiązaniem jest rower. W woj. wielkopolskim, wokół Puszczy Zielonka (okolice Wągrowca) wytyczono nawet cysterski szlak rowerowy, a w Pelplinie szlak wodny. Przy niektórych klasztorach są domy medytacyjno-rekolekcyjne, gdzie można liczyć na tani nocleg. W kościołach możemy spotkać się z zakazem fotografowania. Zakonnicy tłumaczą ów zakaz zaleceniami konserwatorów zabytków, którzy uważają, że powszechny dostęp do fotografii cyfrowej pozwala dziś tanio dokumentować obiekty w kościelnych wnętrzach, co ułatwia „pracę" zleceniodawcom i złodziejom sakralnych zabytków.

Autorzy POLITYKI

»

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną