Archiwum Polityki

Jak pisać do „Financial Times”

Jeden z dyskutantów w Radiu TOK FM uznał, że minister Anna Fotyga powinna napisać artykuł do „Financial Times”, żeby wyłożyć polski punkt widzenia na sprawy europejskie. Brzytwa zadrżała mi w ręku, bo akurat się goliłem. Kto wysunął tak prowokacyjny pomysł, żeby minister napisała do angielskiej gazety – na szczęście nie dosłyszałem, bo zrobiłbym użytek z brzytwy. Jak można tak drwić? Wieczorem z identyczną prowokacją wystąpiła Monika Olejnik w „Kropce nad i”. Nie można pozwolić na takie kpiny.

Byli już ministrowie w rządzie premiera J.K., którzy umieli pisać do zagranicznych gazet, ale jak skończyli? Wykształciuch i smakosz Stefan Meller potrafił napisać nawet do „Le Figaro”, mógł w swoim artykule z francuską lekkością odwoływać się do Guy Mollet i do jajka molet (albo jajka poszetowego od słowa pocher) – i może właśnie dlatego nie jest dzisiaj ministrem. Po francusku zdążył tylko powiedzieć adieu. I to, jak pamiętamy, w ostatniej chwili, kiedy już zdążył powiedzieć praszczaj dziesięciu polskim ambasadorom. Jeden ze zwolnionych odpowiedział podobno proroczo: „Pluton egzekucyjny staje pod murem ostatni”.

Był jeszcze minister zdolny do napisania do „Financial Times” bez niczyjej pomocy – Radosław Sikorski. Od dziecka zwalczał komunizm na łamach „Spectatora”, na polu bitwy w Afganistanie, a nawet w książce, którą napisał i wydał po angielsku. Żadna poważna gazeta w Europie i w Ameryce nie odmówiłaby dzisiaj publikacji artykułu Sikorskiego. I gdzie on teraz jest? Tam, dokąd wysłał 56 generałów – out, czyli good bye. Wyszedł po angielsku.

Polityka 7.2007 (2592) z dnia 17.02.2007; Passent; s. 93
Reklama