Archiwum Polityki

„Jeden Kaczor w polu wiał...

Drugi kaczor w sadzie grał” itd. Cały wiersz Tuwima do tego rodzaju – pożal się Boże „finezyjnych” – parafraz dobrze się nadaje, zwłaszcza passus: „Wziął wiatr brata za kamrata, teraz z nim po polu lata”, ale nie dla sztubackiej pustoty takie mi na myśl przychodzą psoty. Ani mi w głowie przerabianie całej literatury światowej na modłę niezmiernie teraz powszechnych, a nader – powiedzmy to jasno – niewyszukanych dowcipasów („W poszukiwaniu zaginionego kaczora”, „Portret kaczora z czasów młodości”, „Gdzie kaczor wschodzi i kędy zapada” czy „Kaczory Watykanu”) – skąd!

Polityka 20.2006 (2554) z dnia 20.05.2006; Pilch; s. 115