Archiwum Polityki

Koka, przegnani, zaginieni

Kolumbia, okolice Cartageny. Osada Nelson Mandela świeci z daleka białymi daszkami malutkich baraków. Są usiane ciasno i chaotycznie, jeden przy drugim. Tysiące białych daszków i wyblakłe, wątłe kępy zieleni stapiają się w jedną całość z piaszczystymi pagórkami. Mrowisko – przychodzi na myśl, kiedy kolumbijska fotoreporterka Olga Lucia Paulhiac tłumaczy, że w tej osadzie mieszka 45 tys. osób. To desplazados – przegnani. Mieszkają w domkach skleconych z blachy falistej, desek, kartonu i plastikowej folii.

Ubity kawałek ziemi o nieregularnym kształcie to centralny plac osady. Pośrodku – zamiast pomnika, takiego jakie stoją na wszystkich kolumbijskich placach – drewniany pal z oznaczeniem przystanku autobusowego, rozkładem jazdy i tabliczką: „Nelson Mandela – Centrum”. Jeden z baraków stojących przy placu wygląda bardziej reprezentacyjnie – zbity z równych desek i wybielony. Duży napis na ścianie: sklep oraz symbol telefonu są wymalowane odręcznie.

Polityka 20.2001 (2298) z dnia 19.05.2001; Na własne oczy; s. 108