Archiwum Polityki

Do kina czy na film

Cztery lata temu, gdy powstawały pierwsze wieloekranowe kina, mało kto wierzył, że konserwatywnie usposobieni Polacy je polubią. A jednak multipleksy wygrały konkurencję z tradycyjnymi kinami. Ale czy wygrał na tym film?

Podejmując decyzję o wkroczeniu do Polski operatorzy multipleksów (sieci kin-kombajnów) spodziewali się, że nasz rynek filmowy będzie rósł co najmniej tak szybko jak w Anglii albo we Francji. Planowali otwarcie stu multipleksów z tysiącami ekranów. Zakładali, że statystyczny Polak zacznie chodzić do kina dwa, może trzy razy do roku (tyle wynosi średnia w innych krajach europejskich). Prognozy okazały się błędne.

Polski rynek kinowy został przeszacowany. Nie wzięto pod uwagę recesji, braku nawyku chodzenia do kina, zubożenia społeczeństwa.

Polityka 46.2002 (2376) z dnia 16.11.2002; Kultura; s. 54