Archiwum Polityki

Prababki wychodzą z ram

Po co nam właściwie pamięć o przodkach? Co wynika z rekonstruowanych drzew genealogicznych, spisywanych wspomnień i gromadzonych pamiątek? Czy to tylko snobistyczne hobby, czy – w wymiarze społecznym – potrzeba odbudowania naszej tożsamości?

Dopiero od niedawna dzieci w piątej klasie podstawówki uczą się rysować drzewo genealogiczne, siłą rzeczy z pomocą rodziców i dziadków. Ale jeśli dziadkowie nie znają swoich dziadków, a często nie pamiętają nawet, jak mieli na imię – drzewo jest niezbyt rozgałęzione. Zdarzają się jednak wyjątki od reguły. Jest w tym coś z symbolu, że tegoroczną nagrodę Nike za swoją sagę rodzinną dostała Joanna Olczak-Roniker. Pracowicie zrekonstruowana historia Horwitzów i Mortkowiczów ma wybitne walory literackie, ale stanowi też dowód na to, że przy powszechnym niedostatku poczucia kulturowej ciągłości, przy zaburzeniach międzypokoleniowego dialogu warto chronić przed zapomnieniem osoby i fakty, które rzutują na tożsamość, zarówno jednostkową jak i zbiorową.

Polityka 44.2002 (2374) z dnia 02.11.2002; Społeczeństwo; s. 80