Archiwum Polityki

Częściowo przepraszamy

Był 22 czerwca 1633 r. Galileusz musiał wysłuchać na klęczkach wyroku wydanego w jego sprawie i uroczyście odwołać swoje poglądy. Triumf inkwizytorów na dłuższą metę okazał się klęską Kościoła, który dopiero dziesięć lat temu – dzięki zachęcie Jana Pawła II – spróbował ostatecznie zamknąć ten bolesny rozdział swojej historii. Czy zamknął?

Galileusz klęczał w białej koszuli pokutnej w sali rzymskiej inkwizycji. Miał blisko 70 lat, sławę uczonego zaprzyjaźnionego z największymi umysłami epoki, nie wyłączając wybitnych ludzi Kościoła. Ale miał też w Kościele wrogów, którzy uznali go za stronnika doktryny godzącej w biblijny obraz świata z Ziemią w środku.

„Uważam, iż Galileusz nie tylko naucza i broni poglądu Pitagorasa i Kopernika o ruchu i obrotach Ziemi, ale także jest mocno podejrzany o to, iż opowiada się za nim zdecydowanie, a zatem uznaje go” – napisał w opinii o dziele Galileusza („Dialogu o dwóch najważniejszych układach świata: Ptolemeuszowym i Kopernikowym”) Melchior Inchofer, konsultant inkwizycji.

Polityka 43.2002 (2373) z dnia 26.10.2002; Nauka; s. 78