Archiwum Polityki

14:57 do Czyty

Moskwa. Dworzec Jarosławski, wrota na wschód. Stąd odjeżdżają pociągi kursujące transsyberyjską magistralą (transsibem – jak mówią Rosjanie). Osobowy do Czyty jedzie pięć dni. Ludzie z tobołami szukają swoich miejsc. Przed wagonem nr 10 zrobiło się tłoczno. Grupa nastolatek tuli do piersi futerały ze skrzypcami. Za nimi w przydużych panterkach i rozdeptanych buciorach dwaj poborowi. Mają dziecinne jeszcze twarze. I jeszcze dwóch mężczyzn: rozczochranych, rozchełstanych, już napitych. Klną okrutnie. Mężczyzna w czarnej skórze z tłustawymi włosami zaczesanymi do tyłu spojrzał na masywny zegarek na grubej, srebrnej bransolecie. Trzy minuty do odjazdu.

Dziesiątka to wagon trzeciej klasy, tzw. plackart. Najtańszy i najpopularniejszy wagon Rosji. 54 miejsca sypialne, ułożone w dwa piętra, a nad nimi jeszcze półki bagażowe, które w sezonie letnim zapełniają się podróżnymi. Kolej sprzedaje je jako miejscówki pasażerskie, gdy brakuje normalnych miejsc. Nie ma przedziałów, tylko przepierzenia otwarte na korytarz biegnący na przestrzał przez cały wagon. Na jednym końcu toaleta z umywalką. Na drugim złożony z dwóch klitek przedział służbowy.

Polityka 40.2002 (2370) z dnia 05.10.2002; Na własne oczy; s. 108