Archiwum Polityki

Łupie w krzyżu

Niemal każdy z nas już ma albo będzie miał kłopoty z kręgosłupem. Tak zwane zapalenie korzonków, przykra i społecznie kosztowna dolegliwość, dotyka w różnych okresach życia aż 80 proc. populacji. Mówi się, że bóle krzyża są daniną, jaką płacimy cywilizacji, bo anatomicznie nasz kręgosłup nie jest dostosowany do tego, co mu czynimy. Także medycyna kiepsko sobie radzi z bólami krzyża i marnie je diagnozuje. Zanim jednak nieodwołalnie dopadną nas korzonki, dyski, postrzały, lumbago – to i owo można zrobić dla samoochrony. Prosimy zatem usiąść wygodnie, wyprostować plecy, nie garbić się i przeczytać ten Raport.

Ewa Kwiatkowska dobrze pamięta pewien czwartkowy poranek, gdy po obudzeniu nie mogła stanąć na lewej nodze. – Myślałam, że to staw biodrowy, bo miałam wcześniej z nim problemy. Trzy dni starałam się pokonać ból sama, ale było to bezskuteczne i w końcu poszłam do lekarza. Dał mi skierowanie na jonoforezę. Widocznie też sądził, że znów odezwał się staw.

Jonoforeza, polegająca na wprowadzeniu do ustroju związków chemicznych za pomocą prądu stałego, może być faktycznie skuteczna przy różnego rodzaju bólach pochodzenia zapalnego, ale w tym przypadku okazała się niewypałem.

Polityka 39.2002 (2369) z dnia 28.09.2002; Raport; s. 3