Archiwum Polityki

Ani niebo, ani raj

Czy jest możliwe kino Kieślowskiego bez Kieślowskiego? Po obejrzeniu „Nieba”, które zrealizował niemiecki reżyser Tom Tykwer według ostatniego scenariusza pary Kieślowski-Piesiewicz, nie mamy wątpliwości, że będą z tym coraz większe kłopoty.

W świecie opisywanym przez Krzysztofa Kieślowskiego i Krzysztofa Piesiewicza człowiek nie może czuć się komfortowo: wciąż bowiem poddawany jest testom na przyzwoitość, których wynik zależy nie tylko od jego starań. Jest jeszcze tajemna moc sprawcza, którą można nazwać opatrznością, fatum lub po prostu przypadkiem. Nie przypadkiem pierwszy film „nowego” Kieślowskiego, odchodzącego od prostego opisu rzeczywistości, nazywał się „Przypadek”. Młody bohater grany przez Bogusława Lindę gonił na dworcu ruszający pociąg i od rezultatu tej pogoni zależały jego dalsze losy, przedstawione w trzech wariantach.

Polityka 38.2002 (2368) z dnia 21.09.2002; Kultura; s. 66