Archiwum Polityki

Money, money, money

Kto pamięta jeszcze lekcje marksizmu, ten nie będzie miał wątpliwości: Polski właściwie nie ma. Nasze banki są opanowane przez obcy kapitał, czyli nie są już nasze, chociaż ich nazwy brzmią swojsko. Tymczasem nasi rodacy, którzy poszli na służbę do obcych, twierdzą: nie ma banków polskich i zagranicznych, są tylko banki dobre i złe.

Na przestrzeni minionych dwunastu lat banki zagraniczne otwierały w Polsce swoje oddziały albo – czemu nasze władze bardziej sprzyjały – kupowały prywatyzowane polskie banki, żeby tchnąć w nie duszę, czyli kapitał. Staraliśmy się kierować apetyt cudzoziemców zwłaszcza na te banki, którym groził upadek i w ślad za nim bankructwo jego klientów; oczywiście cena była wtedy niższa, bo nowy właściciel musiał oczyścić swój nabytek z długów.

Tylko zysk

Zyski z operacji bankowych, po opłaceniu kosztów i podatków na miejscu, wędrują do właścicieli (najczęściej są nimi fundusze emerytalne) do Nowego Jorku, Monachium, Amsterdamu.

Polityka 11.2002 (2341) z dnia 16.03.2002; Gospodarka; s. 66