Archiwum Polityki

Pracownik na wynos

Firmy nadal ostro tną wydatki. Część z nich potrzebną siłę roboczą wypożycza z agencji pracy czasowej. Dla jednych to przyszłość rynku pracy, dla innych powrót do niewolnictwa.

Większość towaru, który firma Herlitz, produkująca i rozprowadzająca artykuły szkolne, wysyła do handlu, pochodzi z zagranicy i wymaga zaopatrzenia w polskie metki. Maria Wereszczyńska, kierownik działu personalnego zwykle dzień wcześniej dowiaduje się, ile tirów przyjedzie. Od roku nie martwi się, skąd wziąć ludzi do etykietowania, tylko dzwoni do agencji pracy czasowej i zgłasza zapotrzebowanie. Bywa, że opiewa ono na 50–60 osób. Nazajutrz zamówieni pracownicy zgłaszają się w firmie.

Zasady są następujące: firma, która potrzebuje pracowników na określony czas, zawiera umowę z agencją, dysponującą bazą danych i kontaktami.

Polityka 36.2002 (2366) z dnia 07.09.2002; Gospodarka; s. 34