Archiwum Polityki

Koszmar w Kaszmirze

Śalimar klaun”, najnowsza powieść Salmana Rushdiego, to jedna z najprzystępniejszych książek autora „Szatańskich wersetów”. A zarazem powieść na czasie, gdyż jej tematem jest terroryzm i jego źródła. Nie sposób odmówić pisarzowi epickiego rozmachu: akcja tej niemal pięćsetstronicowej książki rozgrywa się na kilku kontynentach, a czas trwania akcji obejmuje dobre pół stulecia. Idylliczny opis dawnego Kaszmiru sąsiaduje więc z opowieścią o bohaterach francuskiego ruchu oporu podczas II wojny światowej, a pikantne szczegóły z życia zachodnich wyższych sfer z tajemnicami najpotężniejszych wywiadów. Narracja prowadzona jest w szybkim, rwanym tempie, a wydarzenia przedstawiane są z odmiennych punktów widzenia kilkorga głównych bohaterów różnych płci, wyznań i ras.

W czym więc problem i czemu tylko cztery gwiazdki? Po pierwsze, ta powieść, mimo swych imponujących rozmiarów, pozostawia uczucie niedosytu, gdyż Rushdie zbyt wiele spraw referuje, zamiast o nich opowiedzieć; streszcza losy swych bohaterów, zamiast sugestywnie je nam przedstawić. Po drugie, autor nie dochodzi do szczególnie odkrywczych wniosków: winne złu terroryzmu są jakoby fundamentalizmy religijne, które nawet tak rajską krainę jak Kaszmir zamieniły w piekło na ziemi. Starcie trzech cywilizacji – islamu, hinduizmu i Zachodu – przybiera jednak w powieści Rushdiego postać erotycznego trójkąta, z czego nie wynika wiele więcej, niż mogłoby wyniknąć na przykład z epickiej opowieści o ukraińskim mołojcu, który zakochał się w polskiej włościance, wykradzionej mu następnie przez żydowskiego lichwiarza. Są w tej książce fragmenty prawdziwie wielkie, całość jednak rozczarowuje.

Salman Rushdie, Śalimar klaun, przekł. Jerzy Kozłowski, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2006, s.

Polityka 6.2006 (2541) z dnia 11.02.2006; Kultura; s. 56
Reklama