Archiwum Polityki

Samochodzik jeździ dżipem

Przed paru tygodniami Adam Krzemiński ogłosił na łamach „Polityki” pożegnanie z legendą Indian. Wydaje się, że w świadomości Polaków powoli do lamusa odchodzi nie tylko „Mały Bizon” Fiedlera, ale cała formacja książkowych bohaterów, których kiedyś adorowały kolejne pokolenia nastolatków.

W czasach socjalizmu czytane przez nastolatków książki wyraźnie dzieliły się na dwie grupy: szkolne lektury i całą resztę. Te pierwsze – obowiązkowe, często nudne i nachalnie „słuszne”, jak „Samotny biały żagiel”, „Nasza szkapa”, „Opowieść o prawdziwym człowieku”. I te drugie – wciągające, pełne przygód, tajemnic, egzotyki, a czasem opisujące po prostu kawałek życia, które dobrze znaliśmy.

Wśród klasyków lektur szczenięcych lat, upływających w czasach Gomułki i Gierka, nestorem był Arkady Fiedler.

Polityka 34.2002 (2364) z dnia 24.08.2002; Kultura; s. 54
Reklama