Archiwum Polityki

Pas cnoty

Sezon bitewny mamy w pełni, rycerze w średniowiecznym rynsztunku kruszą kopie na turniejach, uświetniają pokazy i otwarcia supermarketów. Czy ruch rycerski to tylko kaprys zblazowanych facetów, moda, czy poszukiwanie fundamentalnych wartości, etosu?

Kiedy Zygmunt Kwiatkowski, kasztelan golubsko-dobrzyński i dyrektor muzeum na zamku, wskrzesił turnieje rycerskie w 1977 r. z miłości do historii – jak powiada – nawet nie przypuszczał, że ruch rycerski opanuje Rzeczpospolitą. Że daremnie dziś będzie szukać ruin, które nie miałyby swoich rycerzy.

W PRL rycerstwo było zwalczane pryncypialnie jako symbol radziwiłłowszczyzny, szlachetczyzny, fantazji ułańskiej, które do zguby kraj przywiodły. Kwiatkowski wspomina, że ideę golubskiego turnieju własną piersią osłaniali ówczesny wojewoda toruński i I sekretarz PZPR.

Polityka 32.2002 (2362) z dnia 10.08.2002; Społeczeństwo; s. 76
Reklama