Archiwum Polityki

Martyrologia rozrywkowa

Cmentarzyk. Wykopany dół. Przysypane ziemią wieko trumny. Siedzi na nim postać w czarnym garniturze, z żałobnym wieńcem wokół szyi.
– To pan umarł? – pyta ktoś.
– A kogo to obchodzi? – pada odpowiedź.

Taka sytuacja. Kogo obchodzi byt albo niebyt rozrywki, zredukowanej do błazenad, szemranego folkloru, przekrzykiwania się z publicznością, pokazywania min i gestów, kupionych na wyprzedaży od licencjonodawcy? W wypadkach cięższych za rozrywkę uchodzi także skrapianie łzami, żeby lepiej rosła – palmy męczeństwa.

Polityka 19.2001 (2297) z dnia 12.05.2001; Groński; s. 101
Reklama