Archiwum Polityki

Kolonia miłości

W ośrodku wypoczynkowym Grażyna – w samym sercu leśnej głuszy – zalega cisza. Koloniści zażywają poobiedniej drzemki. – Ale, kurde, zadupie – wzdychają w pokoju dziewczęta z kolonijnej grupy Sarenki, wyrzucając koleżance przez okno wygniecioną paczkę Marlboro. – Palą tylko trzy osoby, pije tylko siedem, a chłopacy to prawie same ćwoki.

Życie letniego kolonisty od lat zorganizowane jest według podobnego schematu: pobudka, poranna gimnastyka, zbiórka na apel, wizytacja komisji porządkowej składającej się z wychowawców i delegatów pokojów, która punktuje czystość w salach i znaczy to na planszy kolorowymi kropkami, zajęcia sportowe i plastyczne w grupach, wspólne wycieczki, cisza poobiednia, konkursy piosenki, gry zręcznościowe na świeżym powietrzu, wieczorne dyskoteki, ogniska, cisza nocna. Wszystko pod czujnym okiem opiekunów.

Polityka 30.2002 (2360) z dnia 27.07.2002; Kraj; s. 28