Archiwum Polityki

Rozbrajający kontrakt

W ciągu ostatnich kilku miesięcy zawarliśmy z Indiami kontrakty zbrojeniowe na łączną sumę ok. 180 mln dol. Ostatnio pojawiła się szansa na kolejne dostawy. Specjaliści przyglądający się dotychczasowym kontaktom Polski i Indii przestrzegają: nie będzie łatwo, a przeszkód, mogących pokrzyżować sprzedaż broni, jest zadziwiająco wiele.

Żeby handlować z Indiami, trzeba mieć nadludzką cierpliwość. Żeby handlować z nimi bronią, trzeba mieć, poza nadludzką cierpliwością, nadzwyczajnej jakości broń. I nadzwyczajne szczęście. Indie, produkując sprzęt wojskowy, zresztą byle jaki, są jednym z największych importerów broni wysokiej klasy. Budują arsenał atomowy, z którego – jak na razie – nie mają jak skorzystać, bo nie posiadają nosicieli, to znaczy rakiet, okrętów podwodnych i samolotów. Starają się kupić wszystko, co pojawia się w świecie jako rzecz nowa i dobra, mogąca służyć trzem celom: powstrzymaniu Pakistanu w Kaszmirze, powiadomieniu Chińczyków, że nie są oni jedynym mocarstwem regionalnym, oraz poinformowaniu świata, że oto przybywa potęga, z którą każdy bez wyjątku będzie musiał się liczyć choćby tylko z tej przyczyny, że w Indiach mieszka szósta część ludności globu.

Polityka 30.2002 (2360) z dnia 27.07.2002; Świat; s. 36