Archiwum Polityki

Getto w tajdze

Zdecydowana większość mieszkańców Birobidżanu oraz innych miasteczek i osiedli czerwonego Syjonu nie pamięta już o „żydowskim” statusie obwodu. Jeśli ten status komuś jeszcze do czegoś służy, to tylko obwodowemu kierownictwu. Terytorium, które w „nieżydowskim” przypadku byłoby tylko jednym z rejonów ogromnego Kraju Chabarowskiego, ma suwerenny rząd z gubernatorem na czele.

Jeśli jakiemuś turyście odwiedzającemu Rosję zachce się żydowskiej egzotyki, faszerowanej ryby na stołach i pieśni w języku jidysz, będzie musiał przekroczyć rosyjską granicę i poszukać tego wszystkiego na Ukrainie, Białorusi, Litwie lub w Polsce. W samej Rosji wszystkie gubernie leżały poza ustanowioną przez carski rząd strefą osiedlenia i żadnych żydowskich miasteczek nigdy nie było. Żydzi zaczęli osiedlać się tutaj dopiero po 1917 r., gdy nikt nie miał już głowy do faszerowanej ryby.

Polityka 30.2002 (2360) z dnia 27.07.2002; Świat; s. 40