Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Archiwum Polityki

Anty czemu pan sobie chce

W Mielcu, twierdzi związkowiec z Solidarności Marian Kokoszka, ludzie gapią się w telewizor, ale wyłapują tylko to, co są w stanie zrozumieć. Dlatego nie rozumieją Polski, o której mówi Rokita czy Płażyński, ale doskonale rozumieją Polskę, o której mówią Lepper, Wrzodak, Macierewicz. – A potem myślą tym, co usłyszeli, z tego budują obraz – narzeka Kokoszka, który apatię ludzi wyczuwa doskonale.

W telewizji Wacław Pietrzak, były pracownik PZL Mielec, najbardziej lubi oglądać seriale, na przykład ten o Karolu Krawczyku, tramwajarzu, któremu ciągle nic się nie udaje. Do nieudawania się Wacław Pietrzak ma stosunek sympatyczny, o nieudawaniu się mógłby mówić godzinami, tak się składa, że w życiu nie udało mu się wiele, właściwie nic z wyjątkiem dzieci, no i przejścia na zasiłek przedemerytalny (650 zł na rękę). – Udało mi się przejść, zanim mnie zwolnili z zakładu – cieszy się, chociaż nie jest jeszcze pewien, czy uda mu się na tym zasiłku przeżyć.

Chętnie też ogląda programy z politykami, bo lubi patrzeć, jak ludzie się kłócą, przerywają sobie, ma wtedy wrażenie, że ogląda transmisję z jakiejś innej planety, na której nie wiadomo kto żyje, ale na której wszystko się zasadniczo udaje (a jak się jeszcze nie udaje, to na pewno się uda po wejściu do Unii Europejskiej). Ten jego spokój denerwuje żonę, która na polityków patrzeć nie może, zaraz trzęsie nią jasna cholera. A najgorszy ze wszystkich jest premier, który przynajmniej teraz, na sam koniec rządzenia, mógłby za to rządzenie wreszcie przeprosić. – Ale nie, w ostatnim słowie on dawaj chwalić się, ile to dobrego narobił – zapala się pani Pietrzakowa, która poirytowana arogancją premiera obserwuje w telewizorze, jak Ameryka bierze się do wojny z terroryzmem. – Wesoło nie będzie, Ameryka w końcu mocniej przywali, a wtedy ciekawe co tamci na to? Pewnie pójdą w ruch zarazki, wirusy Ebola, film „Epidemia” widział pan? Tam jest wszystko pokazane, apokalipsa.

Zresztą to nie muszą być wirusy, ale zwykła bomba atomowa. Na Discovery niedawno widziała te bomby w walizkach, a te walizki ponoć poginęły, Ruskim zdaje się, więc niczym dobrym to nie pachnie, diabli wiedzą, gdzie to teraz jest i czy nie zrzucą tego przypadkiem.

Polityka 42.2001 (2320) z dnia 20.10.2001; kraj; s. 40
Reklama