Archiwum Polityki

Przygody kozy Balcerowicza

Dwunastoletnia koza Bella krocząca niedawno na czele chłopskiej demonstracji miała być symbolem upadku polskiej wsi. Dzisiaj jest najpopularniejszą kozą III RP. Solidaryzują się z nią rzesze obywateli, wielu chce jej dotknąć, pogłaskać, a nawet mieć ją na własność. Protestujący od tygodni rolnicy o podobnych przejawach społecznej sympatii mogą tylko pomarzyć.

Koza Bella ma czarną bródkę i mądre oczy wielkości pięciozłotówek. Ma także pecha. Miesiąc temu zabrano ją z pola, wsadzono do samochodu i przewieziono do stolicy, gdzie kilka tysięcy podnieconego chłopa zaciągnęło ją na sznurku przed siedzibę wicepremiera Balcerowicza. Plan był prosty, jak ząb od wideł: chodziło o to, żeby gnębiącemu polską wieś wicepremierowi podstawić Bellę w prezencie jako ofiarę zastępczą. - Niech doi ją zamiast nas - argumentowali zdesperowani gospodarze.

Polityka 34.1998 (2155) z dnia 22.08.1998; Kraj; s. 28