Archiwum Polityki

Kwestia pisioka

Wiceburmistrz Zakopanego Krzysztof Owczarek twierdzi, że górale dzwonią do niego oburzeni i skarżą, że na ulicach sprzedaje się sprośne rzeczy. Że ich to obraża. Szczególnie chodzi o górala w kapeluszu i - jak mówią starzy - z pisiokiem na wierzchu. Przez tego pisioka właśnie plastycy Kardasowie, producenci drewnianych figurek, mają kłopoty z burmistrzem.

Strugają Kardasowie te swoje figurki-golaski, pamiątki z Zakopanego, dziesięć lat z okładem. Za PRL handlowała golaskami - jak wspominają - świętej pamięci Sztuka Polska. Sprzedawały sklepy w Krakowie, Warszawie i Krupówki w Zakopanem. Małgorzata Kardasowa ma uprawnienia zawodowe. Jest po plastycznej szkole im. Kenara. Mąż to plastyk amator. Ma tylko 8 palców, mógłby wychodzić sobie rentę. Woli toczyć góralskie pary i te gołe, i te ubrane jak pan Bóg przykazał, które urząd miejski wysyłał za granicę jako promocję Zakopanego.

Polityka 51.1998 (2172) z dnia 19.12.1998; Kultura; s. 58