Archiwum Polityki

Blok polski

Nawet podczas dostojnej papieskiej wizyty blokowiska - choć uroczyście na ten czas ozdobione - pozostaną blokowiskami. Ciasne, brzydkie, anonimowe, degradujące - również ze społecz-nego punktu widzenia. Kiedyś uznane za przyszłość budownictwa mieszkaniowego, dzisiaj stanowią kłopotliwe dziedzictwo; częściej niż gdzie indziej rodzi się w nich zło: agresja i przestępczość. Niektórzy twierdzą, że w Polsce grozi gigantyczna katastrofa budowlana, domy zbudowane z prefabrykatów niebawem się zawalą. Po osiedlach-noclegowniach społeczeństwo odziedziczy w spadku zwiększone bezprawie. W betonowych pustyniach rodzą się przecież osławieni blokersi, którzy przyszłość wyrąbują sobie kijami bejsbolowymi. Czy blokowiska są rzeczywiście skazane na zniszczenie, a ich mieszkańcy na społeczną degradację?

Określenie "blokers" wymyślili dziennikarze. To blokersi zatłukli na śmierć Tomka Ostrowskiego, mieszkańca osiedla Gocław. Dlaczego? Bo mieszkali na osiedlu, gdzie wszystko jest złe. Bo nie ma kawiarni i pubów, bo są narkotyki, bo źli nauczyciele i rodzice nie mający czasu dla własnych dzieci.

Jak w potocznym rozumieniu wygląda blokers, wytwór blokowiska? Według jednych to dresiarz ostrzyżony na pałę, trochę żołnierz gangu, trochę faszysta. Według innych to dealer narkotyków i pirackich kompaktów.

Polityka 24.1999 (2197) z dnia 12.06.1999; Raport; s. 8
Reklama