Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Archiwum Polityki

Pawlak: pełne wynurzenie

Takie historie jak Waldemara Pawlaka częściej zdarzają się w filmach niż w polityce. Odwołany po klęsce wyborczej prezes PSL po 8 latach wraca do szefowania partii. W dodatku w glorii – jako żywe wspomnienie czasów władzy i świetności ludowców.

Na peryferiach sceny politycznej Waldemar Pawlak nabrał swobody w kontaktach. Umiarkowanej co prawda – przewodniczący klubu Polskiego Stronnictwa Ludowego, a od stycznia znów szef partii, mocno krzyżuje ramiona przez większość rozmowy w sejmowym gabinecie. Na pytania – słynący kiedyś z małomówności – odpowiada płynnie i obszernie. Trudno sobie wyobrazić, by dziś z jego ust mogło paść legendarne „Sio!” pod adresem dziennikarzy, którym wsławił się, gdy był premierem.

Choć nowy szef PSL nadal rzadko gości w mediach, teraz mamy Pawlaka nowej generacji. Dobrze dobrane marynarka, koszula i krawat, też daleko odbiegają od burobrązowych garniturów kojarzonych z peeselowskim premierem. Czas jest dla szefa Waldemara Pawlaka łaskawy. Nielicznym politykom udaje się po latach wrócić na stanowiska szefa partii. – Biorąc pod uwagę historyczne doświadczenia, nie należało oczekiwać, że to się powtórzy – przyznaje.

To, że wróci, było jasne – odpowiada Michał Strąk, przyjaciel i współpracownik Waldemara Pawlaka. – Został najmłodszym politycznym emerytem, dziś ma 46 lat. To świetny moment na rozpoczęcie kariery politycznej. Myślę, że tak naprawdę nigdy nie interesowało go inne stanowisko w PSL niż to, które pełni dzisiaj. I które pełnił osiem lat temu.

Waldemar Pawlak, po sześciu latach szefowania Stronnictwu, został odwołany w 1997 r. Przesądził o tym dużo niższy od oczekiwań wynik w wyborach parlamentarnych: 7,3 proc. głosów i 29 miejsc w Sejmie. Przedtem były inne niepowodzenia: spadek notowań za rządów PSL– SLD w latach 1993–1997 i konieczność rezygnacji z teki premiera, porażka w wyborach prezydenckich w 1995 r.

Miejsce Waldemara Pawlaka jako prezesa partii zajął Jarosław Kalinowski, jeden z jego najbliższych współpracowników, wcześniej wciągnięty przez ówczesnego szefa rządu na fotel ministra i wicepremiera.

Polityka 6.2005 (2490) z dnia 12.02.2005; kraj; s. 28
Reklama