Archiwum Polityki

Buntownik z powodu

Umarł Marlon Brando, wieczny buntownik, który zmienił nie do poznania filmową sztukę aktorską. Bez niego nie byłoby Jamesa Deana, ale też Zbigniewa Cybulskiego.

Na planie lubił improwizować, a kiedy miał powiedzieć coś o granym bohaterze, mówił czasem o sobie. Tak było na przykład w „Ostatnim tangu w Paryżu” Bernarda Bertolucciego, kiedy postanowił przedstawić się partnerce, z którą wcześniej kochali się namiętnie, nic o sobie nie wiedząc. Wygłosił dłuższy monolog, rozpoczynając tak: „Niewiele dobrego pamiętam z dzieciństwa... ojciec był pijakiem, pieprzonym barowym rozrabiaką. Matka też była pijaczką.

Polityka 28.2004 (2460) z dnia 10.07.2004; Społeczeństwo; s. 92
Reklama