Archiwum Polityki

Powrót hipisa marnotrawnego

Przed trzydziestu laty ludzie klękali przed Evanem niczym w akcie komunii, a on kładł na ich językach opłatki LSD. Dziś jako pastor własnego Kościoła Bezdomnych nawraca outsiderów. W ich poszukiwaniu krąży po ulicach San Francisco – najpiękniejszego, jak mówi, miasta świata. W Domu Uzdrowień, unikając używek, seksu i dawnych przyjaciół, poddając się rytuałom codziennych czynności oraz obowiązkowym modlitwom, przyjaciele Evana mają wychodzić z bezdomności.

Zbuntowani studenci i uciekinierzy z prowincji, dojrzewające ofiary nudy powojennego dobrobytu i miejskie cwaniaki z kwiatkiem we włosach – w latach 60. przybywali do San Francisco tysiącami. Przyjeżdżali do miasta również ci, którzy wraz z pastorem Martinem Lutherem Kingiem na jawie śnili o wspaniałej symfonii braterstwa. Rozchodzili się niespiesznie po ulicy Height, po Ashbury i po miejskich parkach.

Kopniak LSD to duchowa ekstaza, to religijna pielgrzymka, przekonywał Timothy Leary, chemik dusz, kapłan kwasu lizergowego.

Polityka 36.2003 (2417) z dnia 06.09.2003; Na własne oczy; s. 100
Reklama