Archiwum Polityki

Wino w kociołku

W bośniackiej krcmie można zjeść olbrzymią gurmanską pljeskawicę, prebranac, cevapcici. To wszystko dla mięsożerców. Z ryb warto pomyśleć o labraku, doradzie lub soli. Można ograniczyć się tylko do warzyw: faszerowane pomidory, nadziewana papryka bądź warzywa pieczone na grillu. Podróż nie jest kosztowna. Sam posiłek też nie.

W zamierzchłych czasach, jeszcze przed wojną na Bałkanach, byliśmy w Bośni i Hercegowinie. Przepiękny krajobraz co i rusz dodatkowo zdobiły szyldy rozlicznych knajpek i zajazdów. A każdy lokal szczycił się czym innym. Nas zachwyciły dwie proste potrawy.

Pierwsza to dolma sogan, czyli gołąbki mięsno-ryżowe zawijane nie w liście kapusty jak nasze i nie w liście winogron jak w sąsiednich krajach tego regionu, lecz w... cebulę. Nigdy nie udało się nam odtworzyć smaku tych gołąbków, mimo wielokrotnych i usilnych starań.

Polityka 29.2004 (2461) z dnia 17.07.2004; Społeczeństwo; s. 85
Reklama